//
you're reading...
10 rzeczy, big powa in driftin cars

10 rzeczy jakich nauczyłem się oglądając Drift Masters Grand Prix & Eastern Europe Drift Championship w Karpaczu.

10582946_779274642139679_4610004282240094410_o

Dłuższego tytułu dać już chyba nie mogłem. Nie chciałem skracać nazwy w tytule przez szacunek dla DM.GP i EEDC -no i skróciłem- i tego co te ligi sobą reprezentują, a reprezentują naprawdę wiele. Poniżej spisałem 10 rzeczy, których „nauczyłem” się oglądając finałową rundę Drift Masters Grand Prix/Eastern Europe Drift Championship w Karpaczu za pośrednictwem livestream i od osób będących na miejscu. Kto zna mnie chociaż trochę wie jakie mam podejście do rywalizacji w driftingu, wolałbym żeby jej nie było. Przez DM.GP zaczynam jednak przymykać oko na moje poglądy, ot taki wyjątek od reguły.

Wyjątek – mów, że potwierdza regułę. Nie próbuj tłumaczyć jak. ~ Gustave Flaubert

10. Livestream to obowiązek na tego typu wydarzeniach.

Po raz kolejny nie pojechałem na zawody do Karpacza co zawsze bardzo chciałem zrobić. Powód w tym wypadku był prozaiczny i niezależny ode mnie, niestety. Wiedziałem, że DM.GP przygotuje to wydarzenie na najwyższym możliwym poziomie, jednakże miałem obawy, że się rozczaruję, że to nie będzie to… Pozostał więc livestream. Wiecie co? Myliłem się. To było to. Impreza dopięta na ostatni guzik. Skoro jednak i tak nie miałem sposobności by dostać się do Karpacza zasiadłem przed szklanym ekranem i włączyłem transmisję. 11 kamer, świetny komentarz Adama Grudniewicza i co najważniejsze widoczność całego przejazdu, a nie tylko jego części jak ma to miejsce na miejscu. Masło maślane.

9. Piotr Piter Kozłowski co za miły gość.

Z Piterem w całym życiu zamieniłem może ze dwa zdania… i raz pomagałem popchnąć auto. Żałuje. Mega pozytywne podejście do rywalizacji! Brak jakiejś napinki, powtarzalne przejazdy no i zaoferowanie dachu nad głową hostessie. Miły gest. Co ciekawe Piter dysponując jednym z najsłabszych aut w stawce, radził sobie z trasą świetnie co prezentują wyniki kwalifikacji – pozycja 11.

8. Pani Hostessa od kwalifikacji – bardzo fajna ale szkoda mi jej.

Nie wiem kim była, ile ma lat czy jest stanu wolnego oraz czym sobie zasłużyła na takie zadanie podczas tych zawodów? Wiem tylko, że była ruda i cieszyła oko, co jest jej głównym zadaniem jako bycie hostessą. Zanim jednak zostanę zlinczowany przez feministki, muszę przyznać, że bardzo było mi jej żal. Nie jestem kobietą i nigdy nie przymierzałem szpilek -nie zamierzam- ale stanie z planszą z napisem „Kwali-Fikacje” albo „TOP16” przez kilka godzin w takich butach chyba nie należy do najprzyjemniejszych? Na szczęście było krzesełko, no i marynarka/kurtka. Mogłoby być lepiej ale nie było wcale tak źle. Finalnie znalazła schronienie podczas złej pogody u Pitera w aucie,

BsfL1G9

7. Karpacz to nie przelewki.

Nie ma chyba w kalendarzu drugiej tego typu rundy, która obfitowałaby w tyle crashy. Nie bez powodu Karpacz zyskał przydomek Kraszpacz/Crashpacz. Wystarczy spojrzeć na powtórkę DM.GP albo przypomnieć sobie wcześniejsze rundy na tek trasie. Góry od zawsze były niebezpieczne dla kierowców szkolących swoje umiejętności w kontrolowanym poślizgu ale to właśnie tam narodził się drifting.

Oczywiście każdy rejestrujący się zawodnik na rundę gdzie są betony, krawężniki lub górskie serpentyny z energochłonnymi barierkami musi liczyć się z tym, że być może rozbije swoje auto bądź ulegnie ono poważnej awarii. Takie ryzyko taki spo… sób spędzania wolnego czasu.

6. Kolejny raz młode pokolenie pokazuje, że nie da sobie w kaszę dmuchać.

Dla mnie był to jeden z najciekawszych, o ile nie najciekawszy pojedynek podczas tych zawodów. W sumie nie było ich wiele ale o tym później. Rubik na ogonie BRT coś niebywałego, aczkolwiek widzieliśmy takie sytuacje już w przeszłości z innymi zawodnikami tego pokolenia. Tym przejazdem mlodzieniec utarł trochę nosa starszemu przeciwnikowi w o wiele mocniejszym aucie. Podobno stało się tak za sprawą nie trafionego ciśnienia we Fiołku. Wiecie co? Kupuje tę historię. Drugi przejazd nie był już tak ciekawy… wszystko za sprawą crasha młodego kierowcy E30, który trochę pokiereszował auto. Swoją drogą E30 od jakiegoś czasu jest przecież wystawione na sprzedaż. Szkoda. Zamieszczam video z przejazdu Rubik vs BRT. Nie sugerujcie się błędnym tytułem, nie ja go tak nazwałem i nie, nikt nie miał na myśli Grantu jako „wsparcie finansowe lub pozafinansowe dla osoby bądź organizacji, mające za zadanie realizację określonego celu.”

5. Ochrona musi zrozumieć, że media też wykonują swoją pracę.

O tej sprawie dowiedziałem się od kolegów z mediów. Ochrona przeganiała ich z bezpiecznych miejsc. Innym przykładem jest możliwość robienia zdjęć na jednym z zakrętów jednego dnia, natomiast drugiego już nie bo jak przyznają, Pan z ochrony stwierdził, że wczoraj mu się nie chciało ich przeganiać za to zrobi to dzisiaj.

4. Ludzka głupota nie przestanie mnie zadziwiać – kibic podczas crashu Dawida Karkosika.

Pech, niefart, głupota kibica albo właściciela posesji, który go wpuścił. Nazwijcie to jak chcecie. Dawid Karkosik zasługuje bądź co bądź na bardzo duże pochwały. Dlaczego? Już tłumaczę. W pierwszym przejeździe, pojechał świetnie mimo, że jego rywal popełnił błąd co równało się wynikiem 10:0. Po drugim przejeździe spodziewałem się bardzo zachowawczej jazdy, do których przywyknąłem oglądając zmagania większości zawodników lub w tym wypadku „kalkulatorów”, którzy właśnie tak postępują. Po raz kolejny byłem w błędzie. Piękny przejazd, piękny atak i nieszczęśliwe uderzenie w betonowy separator spowodowane bardzo późną przekładką Edmundsa Ērglisa i bliską odległością pomiędzy zawodnikami tuż przed uderzeniem doprowadziły do długiego przestoju.

Było to spowodowane faktem, iż kibic stał w niedozwolonym dla niego miejscu, przez co poniósł jak się później okazało, niegroźne obrażenia. Jak się tam dostał? Podobno właściciel posesji na której stał, wywiesił kartkę, że za 5PLN od osoby wpuści chętnych na swój teren „od zaplecza”, by mogli stanąć właśnie w tym nieszczęśliwym miejscu. – informacja od kibiców.

3. Najłatwiej zrzucić winę na organizatorów i słabe zabezpieczenie trasy.

Zawody się skończyły mamy czwartek, a komentarze jeszcze nie ucichły. Ile ludzi tyle opinii. Jedni zarzucają organizatorom złe zabezpieczenie trasy, inni hipokryzje, jeszcze inni mówią o przeciąganiu sprawy przez Policje. Do wszystkich tych osób pragnę skierować te oto słowa: puknijcie się w czerep i zastanówcie się co mówicie! Na Karpaczu się nie pojawiłem.  Byłem za to w Gdańsku, który świetnie zaprezentował poziom na jakim organizowane są zawody z serii Drift Masters Grand Prix. Do tej pory nie mieliśmy w Polsce do czynienia z żadnymi zawodami, które byłyby zorganizowane tak dobrze i tak profesjonalnie. Ok, był Płock. Dwa razy.

Mimo, że nie było mnie w Karpaczu, a zawody oglądałem przez szkiełko jakim jest ekran komputera i tak mogę stwierdzić, że zabezpieczenie trasy było najlepsze jak dotąd. Oczywiście mogę się mylić, w końcu oglądałem całe wydarzenie siedząc 225km dalej, jednak moje słowa potwierdzają liczne osoby, które były na miejscu.

Spójrzcie proszę na to gdzie stali ludzie dwa lata temu podczas zawodów PFD. Czy wtedy trasa była odpowiednio zabezpieczona? Gdyby doszło do takiego samego uderzenia w separator nikomu nic by się nie stało? Sądzę, że poszkodowanych byłoby znacznie więcej. Szczęście, że wszystko dobrze się skończyło.

2. Rozwiązanie sprawy z wynikami.

Najtrudniejsza część tych zawodów to wyniki. Gdyby sytuacja z przerwaniem zawodów zdarzyła się w pierwszym przejeździe TOP16 czy z jakichś innych powodów przed nim wtedy sprawa byłaby jasna. Rozwiązujemy wszystko na podstawie kwalifikacji. Jednak zawody przerwano na etapie TOP8 w związku z tym, nie ma dobrego rozwiązania. Wyniki z kwalifikacji byłyby krzywdzące dla gorzej sklasyfikowanych zawodników, którzy wygrali pary z tymi, którzy byli wyżej. Z innej strony nie da się wyłonić zwycięzcy, dlatego sklasyfikowano wszystkich z TOP8 lub jak kto woli GREAT8 (określenie używane w FormulaD), co chyba było najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji. Problem miało też EEDC i tak raz dowiadywaliśmy się, że rundę wygrał Mospin, za chwile, że był trzeci, później że drugi i ostatecznie, który był Mospin nie wie chyba nikt.

1. Czy Karpacz powinien się jeszcze odbyć?

To pytanie zadają sobie teraz chyba wszyscy. Osobiście mam mieszane uczucia ale skłaniam się jednak ku odpowiedzi negatywnej. Nie użyję do tego celu argumentu zabezpieczenia trasy bo jak powiedziałem uważam, że zabezpieczenie było najlepsze w dotychczasowej historii wydarzeń driftingowych w Karpaczu. Jednak nawet najlepsze zabezpieczenie nie zagwarantuje bezpieczeństwa w 100%. Nie wierzycie? Zapytajcie gimnazjalistów/licealistów pchających wózek dziecięcy.

Poszukałbym alternatywy dla Karpacza, oczywiście też w górach. W tej chwili ktoś pomyśli „Załuż!” ale nie do końca o taką alternatywę mi chodzi. Poszukałbym czegoś nowego, najlepszym terenem do tego byłoby Podbeskidzie. Szczyrk? Fajnie ale tam asfalt obfituje -jak mówi nasza pani Minister Infrastruktury i Rozwoju- w wyżłobienia, chociaż ja nazwałbym je dziurami ale one ponoć muszą być na wylot. Spokojnie, też tego nie rozumiem. Wydarzenia driftingowe w górach powinny być naturalną koleją rzeczy. Stamtąd drifting się wywodzi i tam powinien pozostać w mojej opinii.

A jakie są Wasze przemyślenia na temat tej rundy?

Zapraszam do komentowania poniżej.

Zdjęcie w nagłówku: Marek Szarek // Drift Masters Grand Prix
Zdjęcie nie w nagłówku: Filip Flisek

O Maciej Maroszek

Autor. Grafik. Fotograf. Specjalista od marketingu. Dorabia jako prowokator na polskiej drift scenie. Człowiek z własną definicją drifingu. Cechuje go nieprzeciętne poczucie humoru, głupota oraz dystans do samego siebie. Pisze zanim pomyśli i choć mógłby mieć wymarzone MX-5, jeździ Volvo. Kombi. W automacie. Idiota.

Komentarze

3 kmentarzy do “10 rzeczy jakich nauczyłem się oglądając Drift Masters Grand Prix & Eastern Europe Drift Championship w Karpaczu.

  1. Dopiero jak nasz kraj troszkę dorośnie kulturowo i troszkę bardzo się odcebuli to takie eventy będą miały sens … a szkoda bo Karpacz piękna sprawa.

    Posted by Dawid Białek | 18 września 2014, 23:44
  2. uważasz, że impreza była super zajebiście przygotowana. z punktu streama, czy zawodników bardzo możliwe, ale od strony kibiców leciały „ch#$” na prawo i lewo. miejsc żeby oglądać zawody bez przeszkód było jak na lekarstwo. no i fakt – rozpoczęcie imprezy o godzinie 15.00…. wcześniej były treningi cały dzień,w których i tak jeździła tylko część drifterów. było tak profesjonalnie, że nie skończono zawodów z powodu braku czasu. cóż więcej mówić…

    Posted by Marcel Jakubczyk | 19 września 2014, 07:56
  3. uważasz, że impreza była super zajebiście przygotowana. z punktu streama, czy zawodników bardzo możliwe, ale od strony kibiców leciały „ch#$” na prawo i lewo. miejsc żeby oglądać zawody bez przeszkód było jak na lekarstwo. no i fakt – rozpoczęcie imprezy o godzinie 15.00…. wcześniej były treningi cały dzień,w których i tak jeździła tylko część drifterów. było tak profesjonalnie, że nie skończono zawodów z powodu braku czasu. cóż więcej mówić…

    Posted by Marcel Jakubczyk | 19 września 2014, 07:56

Dodaj komentarz

Maciej Maroszek

Maciej Maroszek

Autor. Grafik. Fotograf. Specjalista od marketingu. Dorabia jako prowokator na polskiej drift scenie. Człowiek z własną definicją drifingu. Cechuje go nieprzeciętne poczucie humoru, głupota oraz dystans do samego siebie. Pisze zanim pomyśli i choć mógłby mieć wymarzone MX-5, jeździ Volvo. Kombi. W automacie. Idiota.

Zobacz pełny profil →

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

%d bloggers like this: