//
you're reading...
dryft misajl, offstyle

Czym w istocie jest drift missile

12344

Coraz częściej spotykam się z błędną interpretacją określenia drift missile. Problem ten jest coraz większy, ponieważ coraz częściej dochodzi do pomyłek, które utrwalane, w niedługim czasie mogą doprowadzić do zredefiniowania tego określenia.

Zanim założycie, że moje rozważania są bezpodstawne zauważcie co stało się przez lata z instytucją rodziny, która przechodzi redefinicje, właśnie w tym momencie. Na przestrzeni lat zmienia się jej struktura podobnie jak funkcje i potrzeby, co jest tematem do dłuższych rozważań ale nie na tym chciałbym się skupić.

Jeśli jeszcze nie wiecie o czym mówię przytoczę prosty przykład z języka polskiego, który co prawda nie został zredefiniowany ale ogólna zasada jest taka sama. Przyjrzyjmy się słowu – radio. Niegdyś jedyną poprawną formą zarówno w liczbie pojedynczej jak i mnogiej było słowo radio. Ja słucham radio, on słucha radio. Ludzie jednak zaczęli odmieniać ten rzeczownik nadając mu polskie końcówki i tak mówimy obecnie, on słucha radia – co jest poprawną formą. Błąd ten popełniany jest na tak szeroką skalę, iż łatwiej było go zaakceptować niż z nim walczyć.

Tak samo drift missile uznawany za auto, które ma służyć do nauki i szlifowania swoich umiejętności za kierownicą drift caru, które w swym założeniu, ma być autem do napadania na ścianki z dużą prędkością i kątem, bez jakichkolwiek obaw właściciela o uszkodzenie pojazdu, staje się coraz częściej synonimem brzydkiego driftowozu. Auta, w które wpompowano duże zasoby gotówki co w efekcie nie przyniosło zamierzonego efektu, – co wiążę się z dezaprobatą fanów – nie możemy nazwać jeszcze drift missile. Żeby tak się stało, właściciel musi postarać się by zastosowanie auta wypełniało podstawową dewizję każdego drift missile – nie ma mowy o jakimkolwiek oszczędzaniu czy martwieniu się o rozbicie auta. Drift car budowany do zawodów, w którym zawodnik boi się o własne auto, starając się nie podjeżdżać blisko ścian, konkurenta etc. nigdy nie będzie drift missilem.

Niestety, wiele osób nie potrafi tego zrozumieć i na swoje źle spasowane drift cary, mówią drift missile, choć ostatnimi czasy trend ten się zmienia i teraz mamy do czynienia z nazwą na „niedokończony projekt”. Oczywiście tyczy się to tylko tych drift carów, które są w ten sposób usprawiedliwiane z powodu publicznej dezaprobaty, a nie rzeczywistego niedokończonego projektu. Z drugiej strony, zawsze znajdziemy w aucie coś co chcielibyśmy poprawić lub zmienić, czyż nie?

123

Automatycznie przypomina mi się pewien stary dowcip, a brzmiał on mniej więcej tak:

Siedzi baca przed chatką. Przed bacą kloc drewna i kupka wiórków. Przechodzi turysta i pyta:
– Baco! Co tam strugacie?
– Ano, cółenko sobie strugom.
Turysta poszedł. Następnego dnia rano przechodzi tamtędy i widzi bacę. Baca siedzi przed klockiem drewna i go struga. Przed bacą górka wiórów. Turysta pyta:
– Baco! Co tam strugacie?
– Ano, stylisko do łopaty sobie strugom.
Następnego dnia: Baca siedzi przed chatką, w rękach trzyma drewienko, przed nim kupa wiórów. Ten sam turysta pyta:
– Baco! Co teraz strugacie?
– Jak nic nie spiepse, to wykałacke…

Jednym z absurdalnych wręcz mitów na temat nie tyle drift missile a ich właścicieli to ten, mówiący o tym, by zostać posiadaczem drift missile, konieczne jest posiadanie w swoim garażu, drugiego, świetnie przygotowanego i wymuskanego drift caru. Ponad to, to nie wyłącznie auto, które zostało profesjonalnie przygotowane do driftingu, a następnie zgruzowane. Szczególnie gdy spojrzymy na jednego z JZX’ów, którym Daigo Saito swego czasu atakował ścianki Ebisu. Auto było niemalże seryjne poza zwiększonym doładowaniem, większym intercoolerem, skręconym gwintem i zaspawanym dyfrem. Drift car posiadał w pełni seryjne wnętrze wraz z fotelami oraz hamulcem ręcznym.

Kolejnym mitem jakim posługują się znawcy jest to, iż drift missile powinien mieć mocną jednostkę napędową. Oczywiście, że tak, nie ma co do tego wątpliwości jest tylko jedno ale… ale bzdura! To jak powiedzieć, że piosenkarz musi być wysoki i przystojny. Owszem moc się przydaje, szczególnie gdy jedziesz dużym i stosunkowo ciężkim (nie mylić ze sformułowaniem „za ciężki”) autem pokroju Chaser’a czy Cressidy, choć i w serii dają sobie świetnie radę. Idealnym dowodem, a zarazem kontrargumentem dla tego mitu, są takie auta jak AE86 – używane na potęgę w Japonii, E36 Compact lub MX-5 w Anglii czy 240SX w Stanach Zjednoczonych. To oczywiście tylko kilka przykładów z szerokiego wachlarza popularnych aut, przeznaczanych na drift missile.

Drift missile, w Polsce – mając na myśli te prawdziwe – znaleźć możemy podczas eventów TaniegoDriftu, czy na licznych treningach w wielu zakątkach kraju. Świetnym przykładem zawodnika posiadającego drift missile jest np. Krzysztof Romanowski, zawodnik PUZ Drift Team, upalający do niedawna swoje E30 Touring. Posługuję się sformułowaniem do niedawna, ponieważ z tego co mi wiadomo Touring przechodzi pewne zabiegi upiększające ale z pewnością nieraz jeszcze otrze się o przeszkodę lub przeciwnika. Poza Romanem, auta treningowe, które można podciągnąć pod drift missile mają Grzegorz Hypki czy Marcin Mospinek, choć ten ostatni chyba wystawił swoją treningówkę na sprzedaż.

Świetnym przykładem drift missile były auta, które podczas wizyty Janka Ally Strażyńskiego w Japonii, atakowały Ebisu podczas drift matsuri. Również sam Janek zapisał się w pamięci każdego fana driftingu w naszym kraju, jako naczelny kierownik charakterystycznego – dzięki oklejeniu sponsorów – Nissanie S14a, którym Ally spełnił niewątpliwie jedno ze swych marzeń, pokazując, że wszystko jest możliwe jeśli czegoś bardzo chcemy i jeśli tylko będziemy dążyć by osiągnąć swój zamierzony cel.

Tematu oczywiście nie wyczerpałem, wiele rzeczy zostało pominiętych celowo bądź zwyczajnie zapomnianych, dlatego sprawa jest otwarta pod dyskusję. Zapraszam wszystkich do pozostawiania swoich przemyśleń w postaci komentarzy pod tym wpisem. Ze swojej strony życzę Wam jak i sobie aby w przyszłości samemu wybrać się w podobną podróż do mekki driftingu i drift missile.

Jan Ally Strażyński sponsoring: >>kliknij by zobaczyć ofertę<<

O Maciej Maroszek

Autor. Grafik. Fotograf. Specjalista od marketingu. Dorabia jako prowokator na polskiej drift scenie. Człowiek z własną definicją drifingu. Cechuje go nieprzeciętne poczucie humoru, głupota oraz dystans do samego siebie. Pisze zanim pomyśli i choć mógłby mieć wymarzone MX-5, jeździ Volvo. Kombi. W automacie. Idiota.

Komentarze

1 komentarz do “Czym w istocie jest drift missile

  1. Świetny artykuł. W sumie wszystko to wiedziałem więc zapytam to czego nie wiem. Czy missle car może być jednocześnie autem startującym w zawodach ? Bo mi się wydaje, że tak (W PL pewnie takiego szukać na próżno) a w Japoni Ally w zawodach startował. (O ile mi wiadomo).

    Posted by karol. | 13 czerwca 2014, 20:44

Dodaj komentarz

Maciej Maroszek

Maciej Maroszek

Autor. Grafik. Fotograf. Specjalista od marketingu. Dorabia jako prowokator na polskiej drift scenie. Człowiek z własną definicją drifingu. Cechuje go nieprzeciętne poczucie humoru, głupota oraz dystans do samego siebie. Pisze zanim pomyśli i choć mógłby mieć wymarzone MX-5, jeździ Volvo. Kombi. W automacie. Idiota.

Zobacz pełny profil →

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

%d bloggers like this: