//
you're reading...
Dark Empire, styl w opór

DARK EMPIRE: A.D.I. 2015 – OSE SZALOM, KOSZALON – 10.10

opening

Całkiem niedawno stałem się posiadaczem BMW E36 Motorsport International, uprzedzając pytania – tak to ta bardziej bajerancka wersja 318IS z eckenami, schwertem, którego nie mam i ori spoilerem GT Class. Jeszcze bardziej niedawno niż ‚całkiem niedawno’, udałem się z nim do lakiernika w celu usunięcia kilku ognisk korozji. Już kilka dni później mogłem cieszyć się Motorsportem pozbawionym rdzy. Sprawę w głównej mierze załatwiła nowa reperaturka, a co! Niech ma! Hura! Chociaż no, tak nie do końca bym powiedział… sęk w tym, że rant nadkola w E36 powinien być zagięty, jednak w reparaturce jest on płaski jak klatka piersiowa czternastolatki, co przy oponie 225x45x17 i 8 calach szerokości felgi, przekłada się na nieprzyjemny dźwięk obcierania opony o rant nadkola, podczas pokonywania większych nierówności. W skrócie, odrobinę przyciera. No dobra, może trochę mocniej niż ‚odrobinę’.

Mimo wszystko postanowiłem, że obojętnie co by się nie działo i tak pojadę Motorsportem na DARK EMPIRE AUTUMN DRIFT INVASION 2015 do Koszalona. Pomyślałem, w końcu to nie Łada, tutaj przy 140km/h nie odpadają drzwi, ewentualnie na dziurach odrobinę przytrę nadkole, to wszystko. Nobody cares. Wstałem zatem o 03:30 i chwilę pózniej wyruszyłem do Poznania, gdzie czekał już na mnie Broder, tfu! Znaczy Adrian ze swoim bliźniaczym – przynajmniej pod względem wersji i koloru – Motorsportem.

40Podróż do Poznania minęła zaskakująco dobrze, głównie z uwagi na – co mnie bardzo zdziwiło – równą drogę. Kto by pomyślał? Na miejscu postanowiliśmy zostawić moje eczysześ w ciepłym garażu Br..Adriana i w dalszą drogę wyruszyć jego dość mocno zmodyfikowanym sedan. Poczułem się jak w domu… no prawie, trochę brakowało mi telewizora …i lodówki …i toalety …i pieca w którym trzeba napalić żeby było ciepło, ale w sumie był rollbar i kierownica obszyta alcantarą więc w sumie git.

Do Koszalona dotarliśmy nieco spóźnieni ale w sumie od początku tak zakładaliśmy. Po drodze nie ominął nas obowiązkowy postój w McDonald’s. Wiecie, tak żeby sprawdzić czy nic nam po drodze nie odpadło, no i po części też po to by zjeść coś dobrego.

Pomijając dwie pomyłki na trasie i skręt o jedną ulice za wcześnie, finalnie dotarliśmy na Motopark Koszalin, gdzie zastaliśmy mini kącik stance’owców, z których kojarzyłem tylko E36 touring Michała B. z Musk’owej ekipy. Bradrian ustawił Motorsporta i zabrał się za woskowanie budy, co jak przewidziałem na gówno się zdało, bo już po chwili przejeżdżający driftcar wzniósł za sobą tumany kurzu, które osiadły na zaparkowane tam stance-cary. Po prawdzie mówić o E36, którym przyjechaliśmy ‚stance-car’ to jak mówić o Bronisławie K., że jest poliglotą, ale nikt nie protestował, że tam stoimy więc w sumie… git.

15Po przywitaniu się z wiekszością ziomeczgów, których oczekiwałem spotkać, zauważyłem namiot Drift Familii. Gobla i BO$$ zrobili niespodziankę przyjeżdżając na event. Fajnie zobaczyć, że organizatorzy eventów SLIDE UNION potrafią bawić się wspólnie z inicjatorami DARK EMPIRE AUTUMN DRIFT INVASION 2015. Mówię o tym, ponieważ takie zjawisko nie jest wcale takie popularne. W nazwijmy to „profi” driftingu – tym wicie z nazwami firm budowlanych, gdzie gwiazdy show-biznesu i tym podobni często obrażają się na siebie bo jeden drugiemu powiedział, że tamten nie umie jeździć albo jest głupi, bo budował auto u Pana X a nie u Y – wygląda to nieco inaczej. Obraza ich majestatu kończy się często absencją na wydarzeniach innych niż te, w których sami dotąd uczestniczyli bądź, które sami organizowali. Nie mam nikogo konkretnego na myśli.

Z tego powodu na pochwałę zasłużył Paweł Lisowski, który jako stały bywalec Motoparku Koszalin, – zawodnik startujący m.in. w Driftingowym Pucharze Bałtyku i DRIFT OPEN – bawił się w luźnej atmosferze z ludźmi, którzy mają bardzo luźne podejście do driftingu. Można? Można! Mam nadzieję, że ktoś z „profi” drifterów jeszcze to czyta i weźmie sobie tę uwagę do serca, a nie do d…

38Po wejściu na tor szybko w oczy rzuciły mi się bardzo bliskie pary chłopaków ze SMOKE ARMY oraz REVS. Jako, że osobiście znam tylko tych drugich, dlatego też to na nich skupię swą uwagę. Przez lata obserwowałem rożnych kierowców ale jestem pod wrażeniem jak Karel mimo zbieżności ustawianej na oko i nowych zwrotnicach, potrafił odnaleźć się na nowym dla niego torze i tak dobrze dojeżdżać do swojego ziomeczga Roberta, który upalał dość charakterystyczne E36 Coupe ze Styling 15 na przedniej osi. Halo, Robert! Fajne masz felgi, kupie ze cztiery sztuki. Styling 15 ASAP.

5SMOKE ARMY też pokazało się z bardzo dobrej strony, chłopaki przez cały dzień dojeżdżali do innych i do siebie i do innych i znów do siebie i znów do innych, ja pieprze kto za tym nadąży? Na pewno nie ja. Dlatego też nie nadążałem z robieniem zdjęć. Tak naprawdę to zmyśliłem ostatnie zdanie, ale fajnie się czytało nie? Tak. Wiem. Jestem idiotą.

Tradycyjnie przygotowałem 5 rzeczy, których nauczyłem się będąc czynnym obserwatorem DARK EMPIRE AUTUMN DRIFT INVASION 2015, na które serdecznie zapraszam. Mówię prosto z mostu jak było, bez owijania bawełny w kota, albo kota w bawełne? Nie wiem, sam wybierz, która wersja bardziej Ci odpowiada. Zaczynamy!

85. Dlaczego nie powinno się zostawiać auta na torze. Jeździj grube pary, wygrywaj nagrody

Ta… pozostawianie auta na torze gdy coś się popsuje, bądź skończą Ci się opony to nie najlepszy pomysł na dłuższą metę. W ciągu dnia takich sytuacji było kilka, a momentami pozostawione auto np. na przekładce, prowokowało tylko do powstania niebezpiecznej sytuacji. Zarządca toru wymyślił sobie, że auto na kapciu nie powinno zjeżdżać z toru w obawie o uszkodzenie asfaltu. Oczywiście kierowcy z reguły starali się zwalniać i omijać stojące lub spinujące driftcary, ale nie zawsze się to udawało. Do jednej z mniej przyjemnych sytuacji doszło pod koniec imprezy. Pech chciał, że jedna z par nie siadła zbyt dobrze i jedno z aut, skierowało się wprost na stojącego Nissana Arka Tatary, którego bok – Nissana, nie Arka – niestety ucierpiał w tym starciu. E36 nie mogło zjechać z toru o własnych siłach, dlatego pomocna w tym przypadku okazała się laweta.

Niegroźnych stłuczek było oczywiście więcej, ale o dziwo mniej niż można było się spodziewać. Trochę szkoda, że za każde agro właściciel toru potrącał danemu kierowcy kaucję w wysokości 100zł, ale co zrobić? Trawa kosztuje. Taki był regulamin, albo go akceptujesz, albo się nie bawisz. Władek II Jagiełło wrócił zatem zaledwie to paru ziomeczgów. Szkoda.

Nie byli nimi jednak kierowcy, których auta możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu. Kuba i Kacper co prawda Władka nie odzyskali, ale za to wygrali konkurs na najlepszą parę tego wydarzenia. Wariaci wyprzedzali się na pierwszym winklu niczym dzieci ścigające się do sklepiku szkolnego przed wprowadzeniem zakazu sprzedaży drożdżówek. Świetne widowisko. Polecam. Choć chyba nikt tego nie nagrał. Przynajmniej mnie się nie udało. Niestety.

184. Jeśli twój nickname zaczyna się na literkę G to na Koszalonie możesz mieć problemy

Śmieszne, ale smutne i prawdziwe zarazem. Zarówno Gimon jak i Gobla mieli tego dnia tyle samo szczęścia co strażniczka lasu w deszcz. Najpierw Gimon, którego KOMBITCH zakończył na lawecie, z kilkoma elementami zawieszenia leżącymi obok budy, a z drugiej strony Gobla, którego sprzęgło poddało się już po 5 kilometrach.

W poszukiwanie potrzebnych części włączyła się cała Drift Familia. Obszar jaki sobie wyznaczyli to całe województwo. Kilkadziesiąt przewertowanych na smartphone’ach stron przyniosło efekt. W końcu udało się znaleźć pasujący element, który po paru godzinach trafił na miejsce i Gobla mógł wyjechać na tor akurat, by wziąć udział we wcześniej przygotowanych konkursach. Podobnie było z Gimonem, który dzięki pomocy znajomych, złożył KOMBITCH do kupy. Pozwoliło mu to później na zaprezentowanie jednego z najbardziej efektownych backwards entry tego dnia, ale o tym za chwilę.

203. REVS się bawi, REVS się klepie, nowe M-Pakiety czekają na nich sklepie #suchar #czekamnapuchar

REVS, nazwa stosunkowo świeża, sama ekipa już nie. Ich E36’tki możecie znać z Kąkolewa, bowiem to tam najczęściej można ich spotkać. Nic więc dziwnego, że był to ich pierwszy raz na Koszalonie. Nie, nie o tym „pierwszym razie” tutaj mówię. Mam na myśli pierwsze upalanie na tym obiekcie, które wyszło im całkiem dobrze.

Od mojego ostatniego spotkania z sedan Colina Karella minęło już trochę czasu i muszę przyznać… że jest większym gruzem niż wcześniej, ale dodaje mu to charakteru. Wiecie, coś jak blizny żołnierzy wracających z wojny, tylko nie mylcie tego prosze z samookaleczeniem, jak u tego Popka z Kalisza. Karel mimo kilku nowości w aucie – i nie mam tu na myśli nowych wgnieceń – całkiem dobrze dawał sobie radę. Tak to prawda, że uciekał mu płyn chłodniczy. Tak to prawda, że później wypierdolił mu wąż od chłodnicy. Tak to prawda, że miał nie najlepszy dyfer na Koszalon, ale cóż, życie. Mimo paru trudności, zarówno on jak i Robert jeździli bardzo dobrze, co widać było na przykładzie REVS’owego Coupe, który starał się doklejać i „dopuszczać” goniących jak najbliżej siebie. Szacuneczek Panowie.

172. Nowość na tego typu eventach w Polsce czyli konkursy

Konkursy. Tak. Wprowadzono do luźnego formatu element rywalizacji. Zanim powiecie coś w stylu „jakie zbóje! tak to nie chcą rywalizacji, a jak sobie jeżdżą na te swoje ‚luźne’ eventy to organizują sobie zawody, hipokryci! Tfu!”, zastanówcie się może najpierw, czy rozumiecie co w tych konkursach było najważniejsze? A także, jaką przyjmowały one formę? Nie wiecie? Ok pomogę.

W tych konkursach najważniejsza była dobra zabawa i jak największa widowiskowość przejazdów, tym samym FUN dla kierowców jak i dla kibiców i mediów. Brzmi znajomo? A teraz zastanówcie się, czy oglądając zawody driftingowe rzeczywiście to tak wygląda? W tym przypadku, mieliśmy do czynienia z konkurencjami, których próżno szukać gdziekolwiek indziej, przunajmniej na naszym kontynencie. Konkurs na backwards entry? Proszę bardzo. Konkurs na najlepsze Kiss The Wall? Nie ma sprawy! Wyłonienie najlepszej pary spośród dwuosobowych zespołów? Pewnie, żaden problem!

Więcej takich rzeczy chłopaki z Drift Vibe! Co prawda mogło się to odbywać nieco płynniej, ale i tak był to pomysł na miarę korony z Burger Kinga! – nie nabijam się. Serio. Lubię te korony, mam nadzieję, że Wy też. Btw. czy w Koszalonie jest w ogóle Burger King?

161. Nie robiłeś nigdy backwardsa, a jesteś akurat na evencie gdzie jest to zadanie konkursowe? Spróbuj, a co Ci szkodzi!

Radek Dąbrowski i jego Maciek – dla niekumatych, tak nazywany jest jego Compact – od lat zadziwiają wielu fanów driftingu. Poczynając od latania driftcarem wyposażonym w dieselka, przez różne jego wcielenia, po pierwszy backwards entry w jego wykonaniu i to tutaj, na Koszalonie. Tak, dobrze przeczytałeś, był to pierwszy backwards Radka, jeśli dobrze rozkminiłem nasz proces komunikacji.

Co ciekawe Radek sam przyznał po przejeździe, że nie był do końca pewny jak tego dokonać – jebnąć backwards entry – ale stwierdził, że bardziej się napędzi i zrobi głębsze manji i powinno się udać. Cóż, udało się i to jak! Byłoby idealnie i zapewne mielibyśmy zwycięzce, gdyby nie to, że dwójeczka postanowiła wyskoczyć, przez co nie było możliwości, żeby Compact ‚wstał’ i efektownie pokonał winkiel. Wygrana była blisko, ale to jednak Dawid Kinitz okazał się lepszy w tej konkurencji.

Wrzucenie się tyłem na Koszalonie – w Compact’cie – żeby dobrze to wyglądało, nie należy do najprostszych rzeczy. Fakt, że mu się udało, był dla mnie tak samo zaskakujący jak to, że Kakub Jawa zasiadł na stanowisku komentatorskim. Kakub miałeś wyjątkowe szczęście komentując niektóre wydarzenia na torze. Gdybyś wystąpił w tej samej roli na DPB, to pewnie po raz ostatni byłbyś komentatorem na Koszalonie. W sumie bardzo prawdopodobne, że to byłaby twoja ostatnia jakakolwiek rola w życiu. Just sayin’

33Do domu zwinęliśmy się nieco wcześniej i niestety ominęło nas After Party, na którym żałuję, że nie udało się nam zostać, ale następnym razem… Kto wie? Słyszałem, że było całkiem w pytkę.

Ze swej strony chciałem bardzo podziękować organizatorom m.in. za możliwość uczestnictwa w tym wydarzeniu, jak również pochwalić za utrzymywanie luźnej atmosfery. Widać było, że nikt nie spina pośladów by sztucznie „nadmuchać” całą imprezę. Z takim podejściem do sprawy może im tylko pomóc w organizacji jeszcze lepszych imprez w przyszłości. Przyjechałem i w sumie zastałem to, co oczekiwałem się zobaczyć. Było bardzo dobrze i oby na kolejnych event’ach było tak samo albo jeszcze lepiej!

10Można by się oczywiście przyczepić do paru drobnostek jak np. przestoje na torze ale to akurat nie ich wina. Co innego zapowiadany kącik stance carów, który był naprawdę „mini”. Może następnym razem uda się wydzielić trochę więcej miejsca i zaprosić więcej stance’owiczów na event? Byłoby super!

Na koniec chciałbym dodać, iż na wyróżnienie zasługuje bardzo wielu kierowców, skupiłem się co prawda na garstce z nich, ale nie starczyłoby wpisu, aby wymienić Was wszystkich. Miło było zobaczyć, że wszyscy dobrze się bawicie i mam nadzieję, że jeszcze nie raz przyjdzie mi w takim wydarzeniu uczestniczyć, może nawet jako kierowca, któż to wie? Chciałbym. Czas pokaże.

32

Nie wiem czy data 10.10 ma być ukrytym przekazem, mającym zakomunikować nam, że to wydarzenie powinniśmy ocenić na 10/10 ale sądzę, że byłoby to trochę nad wyrost. Wydarzenie oceniam finalnie na 7/10 i czekam na więcej! Było naprawdę dobrze.

Tradycyjnie chciałbym Was zaprosić do komentowania tego wpisu, być może macie inne odczucie na ten temat, a może chcielibyście dodać coś od siebie? Nie krępujcie się, piszcie śmiało. Ponadto zapraszam do galerii, na którą kilka osób czekało w szczególności. Kliknijcie w poniższy obrazek aby przenieść się do galerii. Stay tuned!

wincyj5

Poniżej możesz zostawić komentarz i udostępnić wpis. Wiele to nie kosztuje, a będzie mi miło ziomeczgu.

O Maciej Maroszek

Autor, Grafik, Administrator, Prowokator w polskim driftingu. Człowiek o stu twarzach oraz jedynym słusznym podejściem do driftingu, 100% zabawy, zero napinki na wyniki. Właśnie tak powinien wyglądać drifting, nie tylko w Polsce ale także na świecie. Nieprzeciętne poczucie humoru oraz dystans do świata oraz samego siebie to cechy wyróżniające go na tle innych. W dodatku jest skromny, a część z tych informacji to bujda.

Discussion

One thought on “DARK EMPIRE: A.D.I. 2015 – OSE SZALOM, KOSZALON – 10.10

  1. Wincyj tego typu tematów

    Posted by Pikel | 16 października 2015, 20:56

Dodaj komentarz

Maciej Maroszek

Maciej Maroszek

Autor, Grafik, Fotograf. Dorabia jako prowokator w polskim driftingu. Człowiek o stu twarzach oraz jedynym słusznym podejściem do driftingu: 100% zabawy, zero napinki na wyniki, liczy się styl. Właśnie tak powinien wyglądać drifting. Nieprzeciętne poczucie humoru, głupota oraz dystans do samego siebie to cechy wyróżniające go na tle innych. Pisze zanim pomyśli i choć mógłby mieć dużego japońskiego sedana, jeździ Volvo. Kombi. W automacie. Idiota.

Zobacz pełny profil →

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

%d bloggers like this: