//
you're reading...
nie na temat

DRIFT VIBE EVENT – Spring Warm Up 2016 – 09.04

53Pewnie znane jest Wam uczucie, gdy w danym miesiącu kumuluje się tyle wydarzeń przypadających tego samego dnia, że finalnie sami nie wiecie, które z nich powinniście wybrać. Lepiej iść do Krzysia na loda czy do Basi na wódeczkę? Yyy albo odwrotnie. Właśnie tego typu problem miałem w miniony weekend. Nie mówię o problemie z lodem czy wódeczką! Chociaż… W hotelu był z nami taki jeden pędzelek, który przymierzał się do klejnotów Ludwika, gdy Manii nie było w pobliżu. Upartość w dążeniu do celu doprowadziłaby go niemal do samego celu. Wszystko zaprzepaścił jednak brak dyskrecji,  skutecznie demaskując jego głęboko ukryte gejowskie popędy… Jednak teraz nie o tym.


Organizatorzy wydarzeń driftingowych, niczym wygłodniałe niedźwiedzie wybudzone z zimowego snu od razu zabrali się do planowania swoich wydarzeń. Nie dziwi więc fakt, że w efekcie większość imprez driftingowych przypadło na jedną datę – 9 kwietnia, jakby to był jedyny weekend w tym roku. Eventy posypały się jak hajs szejka kupującego nową żonę. Tak oto przyszło Nam wybierać spośród szerokiej gamy wydarzeń. Zadanie szczególne trudne, bo oprócz imprez w naszym kraju, są przecież jeszcze te zagraniczne. Wiece livestreamy i inne szmery bajery nie ułatwiają nikomu wyboru. Ot XXI wiek kurka jego mać! Kiedyś człowiek miał 2 kanały w TV i oglądał to co było, bez mowy o jakimkolwiek wybrzydzaniu.

Każdy mógł jednak znaleźć coś dla siebie. Transmisja z Formula Drift w Long Beach? Nie ma problemu. Drift Allstars na torze Yas Marina? Pewnie! A może coś bliżej jak np. pierwsza runda Drift Masters Grand Prix odbywająca się w Poznaniu? Tylko oglądać. Inny mniej lub bardziej znaczący event? Też by się coś wybrało. Rodzi się więc pytanie: co u licha wybrać? Problem większy niż dupa Kim Kardashian, co tam Kim! Większy nawet od japy w nadkolu 90% polskich drifcarów. Wiem co mówię. Na szczęście dzięki organizatorom luźnych eventów, ja tego problemu nie miałem. Postawiłem na Drift Vibe Event – Spring Warm Up 2016 – chyba nic nie pomyliłem? Naprawdę nie wiem kto wymyślił tę nazwę, ale już czwarty raz sprawdzam czy nie popełniłem błędu. Poprawcie mnie jak coś.

50

Podobnie jak w zeszłym roku, tak i tym razem do Koszalona miałem jechać z Pryntkim. Jego Motorsport, który jeszcze tydzień temu nie mógł opędzić się od gapiów – podczas targów MotorShow w Poznaniu – zdążył już nieco ochłonąć. Zatem tylko lać i jechać jak mawiają Mirki handlarze i wszyscy urodzeni przed 1970 r. Naprawdę to napisałem?

Plan był prosty. Wystarczyło, że zwolnię się godzinę wcześniej z pracy, by bezproblemowo dotrzeć do Poznania na godzinę 19:00, co pozwoliłoby na wyjazd Motorsportem w pełną przygód trasę, gdzieś w okolicach 20:00. Tak przynajmniej wówczas myślałem. Trzymając się ustalonego planu, dotarlibyśmy do hotelu Victoria w Koszalonie mniej więcej o północy, gdzie miała już czekać na nas naje… wesoła ekipa REVS i Husaria Customs ze schłodzonymi drinami. Taki chuj!

48Do Pryntkiego dotarłem w okolicach godziny 19:00. Jest dobrze. Na spód spoilera Class II sprawnie nakleiliśmy wlepkę #dobraMania – stworzoną specjalnie na ten wyjazd. Super. Została jeszcze chwila na przepakowanie wszystkich gratów z mojego LOLVO do BMW. Wspaniale. Przed 20:00 byliśmy gotowi do drogi. Szybki telefon do Ludwika, by sprawdzić czy reszta dojechała już do Koszalona. Nie odbiera. Dzwonimy drugi raz. To samo. Tępy chuj. Coś musiało pójść nie tak. 15 minut później byliśmy już z Pryntkim pod Husaria Customs w Suchym Lesie – nie, to nie reklama. Dobra to reklama. Product placement jak w serialowym Klanie. Okazało się, że laweta, która miała wyjechać z załadowanym Bambowozem o ~14:00, nie została jeszcze przez nikogo odebrana. Także ten… Także tego… Zapowiadał się świetny wieczór. Ye-haw! – powiedziałem.

Chwilę później, już po wejściu na plac Husarii, w oczy od razu rzucił mi się błyszczący niczym złote łańcuchy na szyi afroamerykańskiego rapera, nowo pomalowany sedan E30 należący do Bambo. Tuż za nim skrywał się klęczący Ludwik. Rzekomo próbował przykręcić flary choć mnie zdawało się coś innego. Zostawmy to. Przyznam, że przykręcanie flar wyszło mu o wiele lepiej niż naklejanie wlepek Husaria Customs na Motorsporcie Pryntkiego w ubiegłym tygodniu. Nie wiem, może ja się czepiam, w końcu różnica 5 cm na stronę to wcale nie tak dużo.

47Po zamocowaniu flar Bambo zademonstrował jak on i jego E30 cieszą się z wyjazdu do Koszalona. Chwilę później samochód był już przypięty na lawecie niczym ta dupeczka z 50 twarzy geja. Nie, nie oglądałem. Nie, czytać też nie czytałem. Nie, nie żałuję.

Jeszcze tylko pakowanie narzędzi i innych niepotrzebnych i paru potrzebnych rzeczy i można było ruszać w drogę. Ale NIE! Nie do Koszalona, to by było zbyt proste. Najpierw wizyta u wulkanizatora oczywiście. Na zmianę czekały bowiem 2 koła. Tak oto wyjazd planowany na godzinę 14:00 z lekką obsuwą rozpoczął się o godzinie 21:00. Cóż, mogło być gorzej prawda?

Pomijając dziki i sarny podróż minęła bez przeszkód. Co prawda tempo Bambo nie pozwoliło biednemu 1.8is w Motorsporcie na utrzymanie się za mocarnym Golfem w TDI, przez co reszta ekipy zwyczajnie nam uciekła. Smuteczki. Resztę podróży spędziłem zatem w towarzystwie lawety. Nie żebym grał z nią w karty, po prostu jechała za nami, a momentami nawet przed.

44Po dotarciu do hotelu zaczął się wspólny upojny wieczór. Spokojnie to nie blog erotyczny, mówię wyłącznie o upojeniu alkoholowym. Cóż za kulturalne przedstawienie ostrej najebki Maciej, brawo Ty!

Przed spaniem byliśmy w stanie jeszcze podłączyć sprzęt do ładowarek, opróżniliśmy karty pamięci, a co niektórzy także żołądki. Dobra to o żołądkach zmyśliłem. Trzy godziny później nastał nas słoneczny poranek, dzwonek budzika i „pierdole nie wstaje” Pryntkiego.

Szybkie śniadanie i Kaczy wystrzelił jak z procy by „zrzucić” Bambowóz na wcześniej upatrzone, chyba ‚najlepsze’ miejsce – blisko garaży. Udało się. Sukces! Po paru godzinnym opóźnieniu dotarliśmy na motopark, gdzie jak się okazało dopiero zapowiadano briefing. Wszystkie auta i tak miały zająć miejsca „na dole”, przez co rezerwowanie miejsca było równie potrzebne jak skręcony gwint dowolnemu, wybranemu przez Was zawodnikowi polskich zawodów. Jak to jednak mawiają, przezorny zawsze najebany. Czy jakoś tak.

42

Przyszedł czas na briefing, który poprowadził Zielik i Emil – łowca foto… tzn. zarządca toru. Przepraszam za celowy błąd. Chciałbym Wam opowiedzieć o tym, co zostało na nim przekazane, ale jeśli jeszcze nie zasnęliście to pewnie teraz byście to zrobili. Skrócę to zatem do minimum. Obiecuję. Impreza łączona, co oznacza dwie godzinne przerwy na przejazdy kartów. Wpisowe 200zł + 100zł kaucji. Tak naprawdę to kaucja tylko z nazwy bo nikt jej z powrotem nie otrzyma. Uczciwy deal bo pobocza i tak by były zaorane. Kierowcy mają pamiętać o dbaniu o pobocza i jeździć wyłącznie w ka-ka-kasku, tyczy się to zarówno ich jak i pasażera na prawym fotelu.

W temacie bliskich par, czyli dojeżdżania do siebie na centymetry postanowiono wdrożyć zasadę – pytaj drugiego czy chce od tylca tzn. drzwi w drzwi. Rozwiązanie bardzo fair bo jak wiemy jedni mają większego, a inni mniejszego skilla, dlatego jeśli kogoś nie znamy, lepiej zapytać czy lubi grać ostro. Niezależnie od tego, czy kierowcy słuchali tego co mają im do przekazania organizatorzy na briefingu, czy też odsypiali nocne wojaże, wszyscy zgodnie przytaknęli głowami, godząc się tym samym na wspomniane warunki.

40

Formalności stało się zadość i chwilę później wszyscy rozgrzewali swoje maszyny. Bambo razem z resztą ekipy Husaria Customs spostrzegł, że zapomnieli zabrać oleju na dolewkę. Problem. Szybkie sprawdzenie stanu poziomu oleju, bagnet wyjęty i cóż… sucho. Tak sucho, że nawet Strasburger nie chciałby wsiąść na prawy. Wszyscy stojący w okół zastanawiali się: co teraz? Szybko jednak stwierdzono, że to przecież M52, to się nie zajedzie. M50 by wybuchło, ale M52? Nigdy w życiu! Gdzie!? Panie! Jedyny taki zobacz!

Sytuacje podsumował Bambo słowami „Dobra maleńka gryź poduszkę wjeżdżam na sucho” i chwilę później czarne E30 zamiatało już bokiem na torze. Początkowo zaobserwowałem lekki niewiele znaczący problem związany z prawidłowym trafianiem w zakręty, ale kilka kółek później Bambo napierdalał jak zły, o czym głośno debatowano na trybunach.

14
Stylowy driftcar po raz kolejny potrafił zawładnąć publicznością, która puszczała w niepamięć ewentualne błędy związane z płynnym pokonywaniem toru, których oczywiście nie było zbyt wiele. Czarne E30 stało się tym samym najbardziej pożądanym przez kibiców driftcarem do jazdy na prawym fotelu. Nic więc dziwnego, że bilety na driftaxi sprzedawały się jak ciepłe bułeczki… szkoda tylko, że piekarz głodny, szewc bez butów, a Bambo bez no… wiadomo.

Przy okazji wspomnę, że niektórzy mieli okazję upalać już w tym roku na ‚suchym’ np. na lotnisku w Kąkolewie, przez co wjeżdżenie w tor przychodziło im z dość dużą łatwością, inni natomiast zaliczali właśnie swój pierwszy wyjazd w tym sezonie, albo pierwszy wyjazd na tor w ogóle, dlatego też potrzebowali nieco więcej czasu. Jednakże, już po niespełna godzinie od rozpoczęcia jazdy, byliśmy świadkami pierwszych drift trainów!

31

Event rozpoczął się zatem na dobre. Zapowiadany tydzień wcześniej deszcz jakimś cudem ominął Koszalon. Organizacja tego warm-up’u była przeprowadzona z taką dbałością o detale, że wydawało mi się, że ktoś – tam na górze – dał w łapę na rzecz dobrej pogody w ten weekend. Brak deszczu, niezbyt wysoka temperatura wskazująca momentami 11 kresek i przyjazna aura sprawiły, że auta nie przegrzewały się jak młodzi Amerykanie zapominający swojego zwolnienia z WF-u.

Wszystko szło idealnie, ale do czasu… Chwilę po pierwszej przerwie pojawił się dość poważny problem. Kierowcy nie wzięli ze sobą mat pod auta, które były wymagane do udziału w imprezie. Zapisano to oczywiście w regulaminie toru, który został wysłany każdemu uczestnikowi na maila, ale umówmy się… Z takim dokumentem jest podobnie jak z warunkami licencji programów komputerowych. Każdy je oczywiście czyta od deski do deski, następnie rozkminia przez 5 minut czy wszystko mu pasuje i klika „Dalej” lub „Zgadzam się”. Taki chuj. Każdy klika Dalej, Dalej, Dalej, Zgadzam się, Akceptuje, Zabijcie mi kota, Utnijcie mi parówę, Zakończ.

33

To nie jedyny problem tego dnia. Nie sposób wymienić tradycyjnych fuck-up’ów. Poczynając od tych mniejszych jak tradycyjne już przegrzanie płynów lub ogólne awarie chłodnic, po te wymagające nieco więcej pracy. Jednym z takich przykładów jest np. wybuchnięta pompa wody w niebieskim sedanie od Drift Vibe, inną natomiast zepsuty dyfer i łącznik elastyczny wału w E36 Karola z REVS. To tylko niektóre z awarii przytrafiająca się kierowcom tego dnia. Shit happens.

Największymi pechowcami byli jednak nastoletni Pascal oraz Biały z RMPL Riders. Niefortunny wypadek doprowadził do zniszczenia pięknego BMW E30 i świeżo pomalowanego oraz oklejonego E36 Compact. W E30 Pascala w dwóch miejscach pękł prawy kielich oraz doszło również do jego kilku centymetrowego przemieszczenia…

W E36 Białego natomiast, cóż… tam trudno opisać co się nie przesunęło bo wrażenie było takie jakby cały silnik postanowił spierdolić z auta. Compact umar i nie żyje proszę Państwa. #madziareventu po raz kolejny popisał się kunsztem, którego nie powstydziłby się żaden mechanik, napierdalając w maskę młotkiem niczym Naj.. Pudzian mate. Nagrałem nawet filmik, ale Wam go nie pokaże. I chuj.

11

Kilka drażniących przygód spotkało również ekipę Smoke Army, a także REVS’owy sedan należący do Karola. W harlekinie (bo inaczej k**wa tego nie nazwę) w pierwszej kolejności posłuszeństwa odmówił dyferencjał, który z pomocą Ludwika i Ziemniaka z Husaria Customs został dość sprawnie – jak na te warunki – zastąpiony drugim, sprawnym.

Niestety na gówno się to zdało, bo już kilka kółek później rozpadł się łącznik elastyczny wału napędowego, co skutecznie wyeliminowało charakterystyczny sedan z dalszej jazdy. Trzy auta – kaput. Jednak to nie było ostatnie słowo REVS. Podczas gdy sedan z gracją wjechał windą na pakę dostawczego Transita, Robert doklejał się do wszystkich niczym kobieta do Twojego portfela. Po raz kolejny jestem pod wrażeniem tego, jak to coupe podaje. Styling 15 Borbet A, o które pyta tak wiele osób w dalszym ciągu robi przeciąg. Tak trzymać!

37

Jednymi z najlepiej prezentujących się aut tego dnia, były dwie E46 – Zielika i Arka. Ba! Niejednokrotnie porównywano je do M’ki Muska, której już dawno nikt tutaj nie widział. Nie jest to jakaś moja fanaberia tylko zasłyszane głosy podczas eventu. Był w tym jakiś sens. Powiedzmy.

Panowie powoli tworzą swoją „markę”, chociaż na to przyjdzie im jeszcze trochę popracować. Zarówno ich auta, jak i oni sami reprezentowali naprawdę wysoki poziom! Mowa tu nie tylko o aspekcie wizualnym driftcarów, ale także o samym stylu jazdy. Płynna jazda z przerwami na agresywne dojazdy Arka sprawiała, że naprawdę miło oglądało się to widowisko. Serio!

Jakbym miał do wyboru oglądać przejazdy, któregoś z nich, albo najnowszy film z nagą Emmą Watson to z pewnością wybrałbym przejazdy E46. Dobra, nie wybrałbym, ale jakby zamiast niej grała Beata Kozidrak to na pewno bym wybrał coupe!

38

5. Format imprezy połączony z kartingiem niestety nie pyknął

Standardem w Motoparku Koszalin stało się wynajmowanie toru z opcją tańszego upalania, gdy zgodzimy się na imprezę łączoną z treningiem kartingowym. Na tą opcje zdecydowali się też organizatorzy DRIFT VIBE EVENT – Spring Warm Up 2016 – trzeci raz sprawdzam czy dobrze to napisałem -, którzy nawet o tym nie wiedzieli. Zarówno karting jak i późniejsze drift taxi, to sprawy które wyszły po fakcie, czyli na miejscu.

W tym roku zrezygnowano bowiem z konkursów na torze, na rzecz dłuższego upalania. Organizatorzy doszli do wniosku, że w ubiegłym roku zajmowało to zbyt dużo czasu. Przemyślany i naprawdę fajny pomysł okazał się niewystarczający, bo i to na gówno się zdało. Kartingi zabrały 2x tyle czasu co ostatnio. Szkoda, ale nie ma się co czepiać, bo Panowie nie mogli tego przewidzieć.

27

Problemem były nie tylko dwie godzinne przerwy, podczas których jeździły wspomniane karty, ale również płatne drift taxi, które odbywało się – dla mnie – na nieco dziwnej zasadzie. Kierowcy upalający na torze zostawali zatrzymywani na prostej startowej, a ich pasażerowie wypraszani z aut, by w ich miejsce mogły zasiąść osoby, które uiściły opłatę w wysokości 80 zł właścicielowi toru. Osiem dyszek wystarczało na jedno, góra dwa okrążenia. W sumie git. Żałuję, że nie mam toru. Przyznam, że nie interesowałem się tym specjalnie, więc mogłem coś pokręcić.

Z tą rezygnacją z konkursów to też nie tak do końca. One będą rozgrywane, ale dopiero podczas kolejnego eventu. Ma to się odbywać na zasadzie wywieszonej flagi informującej o rozpoczęciu oceniania jazdy w danej kategorii. Driftcary miałyby nie być zatrzymywane jak w zeszłym roku, tylko obserwowane bacznie przez organizatorów, którzy mieli wyłonić najlepszych kierowców w danej konkurencji. Czy tak będzie ? Nie wiem. Chciałbym, żeby coś takiego jeszcze kiedyś się odbyło bo wspominam to bardzo miło. Także Panowie, trzymam za słowo!

3

4. Karoluya Bai chińczyk z Japonii w Koszalonie #kawaii

Niesamowitą niespodziankę w tajemnicy zachowali organizatorzy. Na imprezie pojawił się słynny zawodnik serii D1GP Kazuya Bai, który pod nieobecność Karola z REVS upalał udostępniony od niego sedan! W tym samym czasie Karol wspólnie z kilkoma innymi Polakami, udał się do Japonii upalać m.in. jego treningowe S13. Świetna kolaboracja, zaowocowała świetnym materiałem dla mediów! Dzięki! Osobiście czekam na zdjęcia Karola z Japońskiego Nikko Circuit, na którym miał podobno trenować w tym samym czasie.

Niestety Kazuya rozpędził się z rozdawaniem pozostawionych w sedanie naklejek #REVS przez co Karol po powrocie będzie zły… Aktualnie 75% aut obecnych na tym wydarzeniu, ma naklejoną chociaż jedną jego naklejkę. W sumie nie najgorzej.

Sam sposób upalania odsłonił natomiast zupełnie inny styl jazdy. Trudno się dziwić, w końcu z taką sytuacją mamy do czynienia za każdym razem, gdy jakiś chińczyk z Japonii przyjedzie upalać do naszego kraju kwitnącej cebuli. Od samego początku jego przejazdy wywoływały na wszystkich piorunujące wrażenie. Chciało się go zwyczajnie oglądać! Bliskie pary, dojeżdżanie do Arkowej E46 niczym kibole Lecha dojeżdżają kiboli Legii lub szef, który po raz pierwszy daje ostrą zjebe swojemu nowemu pracownikowi, po prostu coś wspaniałego! Jazda, nie zjeba. Naprawdę czapki z głów, chińczyk umie jeździć.

18

Niestety sedan nie wytrzymał japońskiego stylu jazdy, co doprowadziło – jak już wspominałem – najpierw do awarii dyfra, a następnie do rozpadnięcia się łącznika elastycznego wału. Nawet moja wypłata ze zeszłego miesiąca ‚nie rozpadła’ się tak szybko. Wszystko przez to, że Karol nie zapewnił Kazuyi odpowiednich części, o które ten prosił go przed swoim przyjazdem. Historia lubi się powtarzać czyż nie?

Mimo tego, bardzo chciałbym czym prędzej powtórzyć drift taxi w towarzystwie tego wesołego i jeszcze bardziej skośnookiego -od słońca – chińczyka. Niestety nie wiadomo kiedy Kazuya Bai zjawi się ponownie w Polsce… Mam nadzieję, że uda mi się go kiedyś odwiedzić w Japonii.

Pozostał jeszcze temat #kawaii ale ten pozostawiam w tajemnicy. Bez wątpienia jest to symbol tego wyjazdu. Pozdro dla kumatych, KWTW i inne sebixowe skróty.

5

3. Blisko, bardzo blisko, bliżej być nie może, kto dziś weźmie i zaorze… #badumtss

Bez wątpienia był to event pełen bliskich par. Ekipa Smoke Army klepała się wzajemnie porównywalnie do nastoletnich onanistów spędzających samotny wieczór na PornHubie. Nie wiem czy dysponuję zdjęciem, na którym byłoby wyłącznie jedno z ich aut. Wspaniałe dojeżdżanie, wybuchające opony, brak dymiku i wszystko inne czego można było sobie tylko zapragnąć, a za które nie zapłacisz kartą MasterCard.

Osobiście byłem świadkiem wielu fajnych przejazdów, ale jeden zapadł mi szczególnie w pamięć, bo akurat byłem siedziałem na prawym. Nie był on fajny, był WSPANIAŁY, ponieważ Kazuya Bai z Arkiem Piechną skleili tak nieprawdopodobnie świetną parę, że nie mogę wyjść z zachwytu jak ten chińczyk potrafił dojechać Arka tak dobrze!? Co tam się wydarzyło! Wspaniałe przejazdy. Chcę więcej. Zrobię wszystko by to powtórzyć. Wszystko!  Teraz! Już! Natychmiast! Albo nie, najpierw zjem kebsa bo ostygnie.

26

2. A jak tam twój zlocik BMW ziomeczku? Hue hue

Niejednokrotnie zarzuca się tego typu eventom, że są niczym zlot tanich beemek w stanie agonii. Nie przesadzajmy! Wcale nie są takie tanie! W ogóle to jak zarzucać kumplom chcącym pograć w piłkę nożną, że wszyscy są gejami. A nie… czekaj. Wróćmy może do tematu.

Motopark Koszalin oprócz najpopularniejszych obecnie BMW E36 odwiedziły także E30, Fordy Sierra, a także znany wszystkim poznański Nissan S13,5 i była Toyota Soarer/SC300 Daniela Paszkowskiego, którą obecnie upala Zakrzi. Ta ostatnia nie pojeździła chyba zbyt dużo, przynajmniej jej zdjęć mam najmniej. Szkoda.

Sierry, taa… je zostawiłem je sobie na koniec. Niestety nie reprezentowały one najwyższego poziomu. Reprezentowały w sumie tylko rdze. Spokojnie! To tylko taki głupi żart. Prawdziwy, ale żart. Widać było, że chłopakom brakło kilku detali, które usprawniłyby im jazdę w kontrolowanym poślizgu. Choćby kubełki z prawdziwego zdarzenia, które z pewnością ograniczyłyby latanie po budzie jak cygan po pustym sklepie. Problemem w srebrnej był także brak przyczepnych opon na przedniej osi, co przekładało się bezpośrednio na częste spinowanie. Jednak z tego co wiem Panowie zaraz po evencie wzięli się za wprowadzanie potrzebnych modyfikacji do swych aut. Od tego był w końcu warm-up. Sprawdzasz czy wszystko działa i poprawiasz to co nie działa, czyli w zasadzie wszystko, także gacie w kroku. Tak. Wiem. To było poniżej poziomu.

13

1. Bambowóz niezawodny! Husaria Customs GG WP!

Wielu nie wierzyło do tej pory w niewielki warsztat w pod Poznańskim Suchym Lesie. Husaria Customs, działa zaledwie od roku, ale już może popisać się nie lada sukcesem. E30 Bambo, od zeszłego roku pod ich ‚skrzydłami’ przeszło szereg zmian. Wśród ich kompleksowej obsługi znalazło się nawet lakierowanie całego nadwozia, które wyszło prima sort, a miejscami nicht gut. Driftcar został profesjonalnie przygotowany do eventu i przez cały dzień, ani na moment nie odmówił posłuszeństwa. Sukces wielki i szybki jak jaszczur z tej wyspy.

Zerwane nocki, hektolitry piwa i góry pudełek po pizzy przyniosły efekty nie tylko na brzuchach mechaników. Auto spisuje się świetnie, z czego zadowolony jest także sam właściciel. Tak przynajmniej przypuszczam. Na iście męskim laczku o szerokości 175mm Bambowóz zapala kapcie jak BRT na DMP, co akurat nikogo poza stałymi bywalcami na trybunach nie wprawiło w zachwyt. Spokojnie Bambo zarzekał się, że już nigdy nie weźmie tych opon do ręki. #ludwikbanujdymik

46

Jeżeli Wasz mechanik nie potrafi ogarnąć auta jak należy, wierzcie mi, chłopaki z Husarii doprowadzą go do ładu. Osobiście chcąc wykonać swapa udałbym się właśnie do nich. Z tym, że nie mam żadnej sensownej budy, do której mógłbym zeswapować coś ciekawego, ale i na to przyjdzie czas. Jeżeli będziecie szukać Husaria Customs, sprawdźcie najpierw ich facebook, albo podjedźcie na ul. Stefana Stefańskiego 2 w Suchym Lesie pod Poznaniem. Zapraszam. Polecam. Maciej Maroszek.

Dodam tylko na marginesie, że ten przelewik za reklamę prosiłbym jednak na PayPala, bo wiecie szukanie numeru konta, do tego podatki i te sprawy. Wiecie jak jest.

22

W sumie zapomniałem wspomnieć o jedynej upalającej kobiecie tego dnia. Dziewczyna Smala, bo niestety nie poznałem jej imienia i nazwiska, pojawiła się w fioletowym E36 i o dziwo, dawała radę! Przy okazji wyjawię tajemnicę na jej temat. Ona nie posiada fanpage’a! Serio! Szukaliśmy, ale nie znaleźliśmy. Nie sądziliśmy, że tak się da w ogóle. Być dziewczyną, nie mieć FP i do tego driftować? Gdybym tego nie zobaczył, nigdy bym nie uwierzył.

Ponoć chodzą słuchy, że Smal jej obiecał montaż hydro-‚kijka’, gdy tylko zacznie w miarę płynnie przejeżdżać cały Koszalon bez rękawa. Słuszna opcja.

17Na zakończenie muszę wspomnieć o dość nieciekawej informacji. Jedni się ucieszą, inni wkurzą, a jeszcze innych w ogóle to nie obejdzie. Driftingowy Puchar Bałtyku w tym roku zostaje odwołany! Coroczny cykl zawodów skierowanym głównie do r.. do ludzi z Pomorza odszedł w zapomnienie. Problem tworzą oczywiście ekolodzy, którzy narzucają astronomiczne kary na właściciela toru m.in. za panujący na nim hałas podczas zawodów driftingowych. Postawili przed nim proste ultimatum, albo płacisz kary za naruszenie ciszy nocnej turkuci podjadków albo Cię dojedziemy. Nie googlujcie, turkuć podjadek jest co prawda istniejącym owadem, do tego występującym w Polsce, ale nie o niego tutaj chodzi. Wymyśliłem to, ale na pewno chcą bronić czegoś równie bezsensownego.

To kolejny dowód na to, jak w Polsce niszczy się pasje i próbuje doprowadzić do zamknięcia legalnych i bezpiecznych miejsc do ćwiczenia jazdy w kontrolowanym poślizgu. Cóż, gdzieś ćwiczyć trzeba. Pewnie skończy się jak zwykle… Wszyscy wyjadą upalać na ulice. Prędzej czy później dojdzie do tragicznego w skutkach wypadku i ponownie zaostrzą przepisy. Dobra, nie mogę się denerowować. Zrobiło się za poważnie.

20

Nie wiem czy przez datę 09.04 powinienem ocenić to wydarzenie na 9/4 ale sądzę, że najlepszą oceną w tym wypadku będzie prawilne 42/18 z adnotacją, iż nie mogę się doczekać kolejnego Koszalona! Szczególnie wieczornych ‚pogadanek’ z poznańską ekipą.

Tradycyjnie chciałbym zaprosić Was na kolejne wydarzenie tego typu! Luźne upalanie to lekarstwo i sposób na uszanowanie ‚korzeni’ driftingu. Nie wiem czy już wiecie, ale chodzą słuchy, że kolejny Koszalon może odbyć się już latem! Pytanie co na to ekolodzy? Hue hue. Na razie pewną informacją jest fakt, iż organizatorzy planują jeszcze jedno wydarzenie na zakończenie sezonu i to właśnie tutaj w Motoparku Koszalin. Także do zobka, niekoniecznie w bocznej szybce!

30

Słowem zakończenia, chciałbym Was także zaprosić do komentowania tego wpisu, być może macie inne spostrzeżenia dotyczące tego eventu? Nie wiem, może dodacie coś od siebie? Nie krępujcie się, piszcie śmiało. Podyskutujemy, może coś ciekawego ustalimy, nie wstydźcie się!

Ponadto zapraszam do galerii, o którą męczy mnie coraz więcej osób.

Kliknijcie zatem w poniższy obrazek, aby się do niej przenieść. Stay tuned!

51

Poniżej możesz zostawić komentarz i udostępnić wpis. Wiele to nie kosztuje, a bardzo mi pomożesz ziomeczku.

O Maciej Maroszek

Autor, Grafik, Administrator, Prowokator w polskim driftingu. Człowiek o stu twarzach oraz jedynym słusznym podejściem do driftingu, 100% zabawy, zero napinki na wyniki. Właśnie tak powinien wyglądać drifting, nie tylko w Polsce ale także na świecie. Nieprzeciętne poczucie humoru oraz dystans do świata oraz samego siebie to cechy wyróżniające go na tle innych. W dodatku jest skromny, a część z tych informacji to bujda.

Discussion

No comments yet.

Dodaj komentarz

Maciej Maroszek

Maciej Maroszek

Autor, Grafik, Fotograf. Dorabia jako prowokator w polskim driftingu. Człowiek o stu twarzach oraz jedynym słusznym podejściem do driftingu: 100% zabawy, zero napinki na wyniki, liczy się styl. Właśnie tak powinien wyglądać drifting. Nieprzeciętne poczucie humoru, głupota oraz dystans do samego siebie to cechy wyróżniające go na tle innych. Pisze zanim pomyśli i choć mógłby mieć dużego japońskiego sedana, jeździ Volvo. Kombi. W automacie. Idiota.

Zobacz pełny profil →

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

%d bloggers like this: