//
you're reading...
Na marginesie

Drifting w telewizji a sprawa polska.

IMG_7939

Od kilku dni próbuje wzbudzić w sobie wenę do napisania kolejnego felietonu. Do tej pory jednak nie wiem jak go rozpocząć. W ostatnim tygodniu nie zdarzyło się nic co przykułoby moją uwagę. Owszem przemalowano ohydne, niebieskie E36 GTR Jazdy Bardziej Bokiem na kolor czerwony, który podobno jest „szybszy”, jednak jak już pewnie zauważyliście, to nie pomogło. Nie będę jednak obrażał auta teamu, w którym niegdyś swe miejsce zajmował Musk, nawet jeśli w JBB mocno się od tego czasu pozmieniało. Jeśli sami się przyjrzycie był to jeden z najnudniejszych tygodni od dawna. Tydzień, który upłynął pod znakiem świąt, czasu spędzanego z najbliższymi, na wakacjach czy też w domach, obijając się przed telewizorem trzymając pilot w ręku…

Ostatni punkt nie powinien nikogo dziwić, w końcu nic w nim dziwnego, skoro żyjemy w XXI wieku, gdzie telewizja stała się nieodzownym elementem naszego życia. Możemy w niej  zobaczyć jak skutecznie wypatroszyć węża boa a następnie usmażyć go na własnoręcznie przygotowanym palenisku pośród lasów deszczowej amazonii, oglądać jak gwiazdy tańczą tyłem do przodu, na rolkach po lodzie w środku lata lub 22. chłopa, którzy świeżo po wizycie w solarium i u kosmetyczki uganiają się za kulistym przedmiotem ku uciesze tych, którzy w większości, nie poświęcają na aktywność fizyczną sekundy swojego wolnego czasu, czy w końcu oglądać ludzi, którzy na własne życzenie zostali zamknięci na klucz w domu pełnym kamer.

Zaskakujące jest w jakim tempie rozwinęła się telewizja. Raptem 28 stycznia 1928 roku nadano pierwszą transmisję telewizyjną z Londynu do Nowego Jorku by już 3 lipca, nadać kolejną, tym razem w kolorze. Popularność z roku na rok rosła, w 1960 roku zarejestrowanych było już niespełna 86 mln odbiorników, a niewiele później bo już w 1989r. Japończycy uruchomili pierwszą telewizję wysokiej rozdzielczości HDTV. Szacuje się, że w 2012 roku w Polsce, liczba zarejestrowanych odbiorników telewizyjnych wynosiła 14,3 mln.

Polska liczy obecnie +/- 38,5 mln mieszkańców, którzy składają się na 13 mln gospodarstw domowych z 14,3 miliona odbiorników telewizyjnych. Niezależnie od warstwy społecznej, telewizor jest nieodzowną częścią naszego życia, zarówno ludzie żyjący ponad stan jak i przeciętny Jan Kowalski ogląda telewizję przynajmniej kilka godzin w tygodniu. Przeciętny Polak poświęca dziennie około 200min na oglądanie telewizji. Nie chodzi oczywiście o czynne oglądanie, telewizja niejednokrotnie pełni rolę „wypełniacza”, będąc po prostu włączona w tle, podczas wykonywania przez nas innych czynności.

Oprócz wspominanych już, jakże wartościowych informacji, które znajdziemy na niezliczonej ilości stacji telewizyjnych, możemy zobaczyć także, liczne transmisje z imprez sportowych. Mistrzostwa Świata, Europy, Azji, Australii, Antarktydy, Przylądka Kości Słoniowej, Gminy Pierdzieszewo czy Szkoły Podstawowej 951 w Ostrowie Wielkopolskim w Piłce Kopanej jak i Igrzyska Olimpijskie czy Paraolimpijskie to już norma, podobnie jak transmisje imprez motosportowych, poczynając od MotoGP przez rajdy (WRC) i wyścigi (WTCC) po królową sportów motorowych i ulubioną dyscyplinę Polaków w ostatnim czasie – F1. Wybór jest podobny do ilości opcji, które można zamówić przy zakupie nowego Rolls Roysa Mulsanne, z pewnym małym wyjątkiem, otóż w telewizji nie zobaczymy driftingu.

Przechodząc zgrabnie do tematu, zapytam Was czy znacie te memy i fanpage wykrzykujące hasło „Chcemy driftu w telewizji’? Niektórzy bardziej precyzują swoje oczekiwania dodając przed „telewizji”, sformułowanie „w polskiej”. Nie wiem po co to robią? Chyba tylko dlatego żeby mnie wkurzyć i bym nie mógł się do nich przyczepić. Zapewne wszyscy je znają, zanim jednak zwyzywacie w świecie mnie w zwymyślacie, zastanówcie się jakie są na to w ogóle szanse.

Oczywiście popieram tę inicjatywę nawet jeśli z góry jest skazana na porażkę, bowiem lepiej robić coś, niż nie robić nic, jak mawiał klasyk. Powiecie, że skoro Amerykanie potrafią przyciągnąć miliony telewidzów przed ich odbiorniki by oglądać auta, -o mocach mniejszych niż w dzisiejszych driftowozach- które jeżdżą setki okrążeń w kółko, to dlaczego nam miałoby się to nie udać?

Myślę, że z prostego powodu. Ludzie w naszym kraju mają inną mentalność (niestety) i ciężko jest im wysiedzieć na zawodach driftingowych, -będąc na torze w dodatku płacąc za bilet wstępu- a co dopiero, gdyby siedzieli wygodnie przed telewizorem, mając mnóstwo alternatyw dla takiej transmisji. Pytanie: W jaki sposób przykuć uwagę widza na tyle, by wysiedział wiele godzin przed telewizorem nie zmieniając kanału jeśli nie możemy pokazać w nim nagich piersi? Jest to jeden z największych problemów współczesnej telewizji a auta sunące bokiem z pewnością nie pomniejszą tego problemu.

Hola hola szeryfie! Przecież z F1 się to udało. Jasne! Tak samo jak taniec Janusza Palikota z Anną Grodzką, którym przyklaskiwał Ryszard Kalisz. Nie żartuję, to na prawdę miało miejsce. Problem jest taki, że w F1 wciąż się coś dzieje, przerwy nie przeszkadzają na tyle by widz zechciał ruszyć się z fotela by zmienić kanał. Przeciętny Kowalski nie wie bowiem o co dokładnie w tym wszystkim chodzi dlatego przerwa na blok reklamowy albo pokazanie studia, w którym eksperci debatują o tym, co przed przerwą działo się na torze jest idealnym czasem na zebranie przez niego myśli.

Obawiam się tylko, iż w przypadku driftingu, oglądalibyśmy więcej ekspertów i reklam niż samych zawodów tym samym zamiast zastanawiać się co właśnie się stało, zastanawialibyśmy się o czym do jasnej ch***ery rozmawiają eksperci, którym szybko skończy się temat. Powód tego jest prosty, mnóstwo przerw i bądź co bądź czasochłonne sprzątanie toru w przypadku poważniejszego crashu, których nota bene jest sporo, nie przyciągną widza, który nie interesuje się driftingiem, by w pierwszej przerwie reklamowej nie zmienił swojego kanału, a jak wiemy w telewizji liczy się oglądalność, a każda sekunda czasu antenowego jest na wagę złota*.

Ma to proste odzwierciedlenie w stacjach telewizyjnych na całym świecie, gdzie żadna z nich, nie transmituje w całości zawodów driftingowych, ponieważ jest to zwyczajnie nieopłacalne. Formula Drift, która w tej chwili jest ligą numer jeden jeśli chodzi o transmisje i ilość pompowanych w nań pieniędzy, również nie jest transmitowana w telewizji. Owszem, podczas zawodów stacje telewizyjne -w tym roku jest to NBC Sport- kręcą swój materiał, z którego przygotowywane jest coś na kształt retransmisji z wywiadami i najważniejszymi przejazdami, która następnie jest emitowana w telewizji. Oczywiście materiał nie jest gotowy tak od razu. Na ten przykład zawody z Long Beach, które miały miejsce 4-5 kwietnia bieżącego roku, zostaną wyemitowane na NBC Sport już w niedzielę 27 lipca! Hura! To jak przekazywanie informacji rodzinie pacjenta, u którego wykryto nieuleczalną chorobę, krótko po jego śmierci.

W Polsce taki materiał przygotowywało TVN Turbo, a dokładniej Królowie Driftu. Zajmowało im to jednak mniej czasu, niż ich kolegom ze Stanów Zjednoczonych, jednakże relacje te były nieco krótsze, od tych, które oglądają Amerykanie. Swoją drogą z chęcią zobaczyłbym statystyki oglądalności tego programu. Osobiście nic do niego nie mam, relacje z driftingowych eventów, ciekawe wywiady jak i same ciekawostki to to, co wyróżniało ten program na tle innych produkcji amatorskich ekip. Relacja to jednak nie transmisja, a tych także brakuje. Uważamy, że nasi kierowcy są jednymi z najlepszych na świecie, jesteśmy także dumni z naszych lig jednakże, poziom organizacyjny imprez, przynajmniej pod względem transmisji live, jest jak taniec brzucha grubasa z Kentucky.

Oczywiście nie zapomniałem o transmisji internetowej z Budmat Drift Show, która przypominała prime balerine w najlepszym balecie świata. Była po prostu świetna, a wszystko zostało zorganizowane na iście światowym poziomie. Chciałoby się, żeby każde zawody trzymały podobny poziom, jednak… nie będą. Kwota jaką wyłożono na organizację tej jednej rundy, wystarczyłaby na opłacenie kilku sezonów wszystkich lig driftingowych w naszym kraju, a to daje do myślenia prawda?**

Trudności jest więcej. Wspomniane już wcześniej bloki reklamowe, z których prywatne stacje telewizyjne są utrzymywane, nie mogą sobie pozwolić na transmisję zawodów bez przerw, mimo, że jak wspomniałem z pewnością byłoby ich sporo. Do tej pory transmitowanie zawodów motosportowych przez polskie, prywatne i ogólnodostępne stacje telewizyjne, udało się jedynie Polsatowi, który wykupił prawa do transmisji F1, ale jak wiemy ta stacja nadrabia straty, puszczając dłuższe bloki reklamowe w czasie filmów.

Powoli zamykając temat, chciałbym pokusić się o kilka statystyk. Jak wiecie, DriftBlog.pl ma specjalną stronę na której umieszczane są transmisje z zawodów driftingowych z całego świata. Skoro tak bardzo chcemy driftingu w telewizji i tak wiele osób przyłącza się do tej akcji, jak wobec tego wytłumaczyć olbrzmi spadek oglądalności w postaci niespełna 59 tysięcy odsłon w roku 2013 w stosunku do roku 2012? To nie wszystko pierwszą rundę Formula Drift – „Streets of Long Beach”, która zawsze przyciąga największą rzeszę internautów, obejrzało w tym roku o 6 tysięcy osób mniej niż w roku 2013. Fuck logic.

Kończąc ten temat, który jest istną rzeką, bowiem ile ludzi, tyle opinii, jednakże dobrze, że są podejmowane jakiekolwiek próby zmiany obecnego stanu rzeczy. Panie i Panowie, nie załamujcie się. Walczcie o drifting w telewizji, tylko moja mała prośba, promujcie zawody zagraniczne oraz przyciągajcie kibiców, ponieważ drastycznie spadające statystyki nie są w stanie odzwierciedlić Waszego zaangażowania, a jedynie potwierdzają moje wcześniejsze rozważania na temat tego, iż drifting zmierza w najgorszym możliwym dla siebie kierunku.

*dygresja: wiecie ile kosztuje 30 sekundowa reklama podczas finałów Super Bowl? 2.6 miliona dolarów.
**niepotwierdzone info.

O Maciej Maroszek

Autor. Grafik. Fotograf. Specjalista od marketingu. Dorabia jako prowokator na polskiej drift scenie. Człowiek z własną definicją drifingu. Cechuje go nieprzeciętne poczucie humoru, głupota oraz dystans do samego siebie. Pisze zanim pomyśli i choć mógłby mieć wymarzone MX-5, jeździ Volvo. Kombi. W automacie. Idiota.

Komentarze

5 kmentarzy do “Drifting w telewizji a sprawa polska.

  1. Dziwnie napisane bo porównujesz Drifting do zawodów typu F1 WTCC itp gdzie zawody idą ciągiem, Według mnie artykuł powinien być porównany do takich wyścigów jak WRC DAKAR Le Mans 24 gdzie też są przerwy lub nie ma możliwości zrobienia relacji i relacje te nie są robione w pełni na żywo a po pewnym czasie jest robiona skrupulatna i rzeczowa np 60 minutowa relacja z danego odcinka/dnia/rajdu i tak to też powinno się mieć z driftingiem, biorąc przykład z tego jak robi to WRC nie jest problemem w tydzień przygotować dobrą relację z wywiadami która przyciągnie widzów bez problemu, problemem jest tutaj kwestia pieniędzy których drifting w Polsce nie posiada, byli by sponsorzy były by relacje

    Posted by Żaba | 26 kwietnia 2014, 19:54
    • Porównuję bo wspomniane przeze mnie grupy osób domagają się transmisji live z zawodów na zasadzie, „transmitują piłkę, transmitują F1 i inne wyścigi dlaczego więc nie ma transmisji z driftingu?” Znam realia i wiem, że nie ma opcji, żeby zrobić transmisję live z całych zawodów, o wiele bardziej prawdopodobne byłoby samo TOP16 ale i z tym mogłoby być ciężko. Relacje to najlepsze co może spotkać drifting tylko póki co nie bardzo kto ma je robić. Mówię o relacjach video z komentarzem.

      Posted by Maciej Maroszek | 26 kwietnia 2014, 20:00
  2. Ja uważam że wszystko jest do zrealizowania, tylko z pewnymi ludźmi i z pewnymi organizacjami nic się nie ugra:( do póki same zawody określane mianem „profi” są tak na dobrą sprawę zorganizowane gorzej jak mały jarmark w nie wielkiej miejscowości 🙁 Co do samych transmisji to organizatorzy musieli by przyjąć zasadę która panuje w innych dyscyplinach sportowych transmitowanych w TV a mianowicie to że: TV ustala harmonogram zawodów w który wciska swoje reklamy. Co do sprawy wycieku oleju to tych wycieków nie jest aż tak dużo(ale trzeba się z nimi liczyć), można w tym czasie połączyć się z osobą która na żywo w tym czasie nadaje z parku maszyn, można pokazać powtórki poprzednich przejazdów, można również przybliżyć zasady punktowania, można również relacjonować briefing z tym wyjątkiem że wszystko musiało by być profesjonalne a nie to co PFD odjebało na briefingu przed zawodami w niedzielą w Poznaniu. Na koniec sprawa punktowania niestety ale przydałyby się jakieś urządzenia które by mierzyły kąty i odległości(nie znam się na tym więc brzmi to amatorsko), bo jakby działało to tak jak do tej pory to wątpię w stałych fanów relacji TV.

    Posted by bukowskimarcin | 28 kwietnia 2014, 13:06
    • King of Europe ma rozbudowany system telemetrii z autorską aplikacją na telefony na których możesz śledzić zawody w tym prędkość kąt wychylenia itd. Całe KoE jest oceniane na zasadzie czujek itd. i z rozmów z różnymi sędziami i zawodnikami to się nie sprawdza tak jak by tego oczekiwali :/

      Posted by Maciej Maroszek | 28 kwietnia 2014, 13:10
      • Pytanie tylko od ilu lat używają tego pomiaru? być może wszystko jest testowane, może ktoś wyciąga z tego wnioski? Można jednak wszystko ze sobą połączyć(ocena z pomiarów+ocena sędziego) i wyciągnąć z tego średnią. W skokach narciarskich też podobnie działają.

        Posted by bukowskimarcin | 28 kwietnia 2014, 13:47

Dodaj komentarz

Maciej Maroszek

Maciej Maroszek

Autor. Grafik. Fotograf. Specjalista od marketingu. Dorabia jako prowokator na polskiej drift scenie. Człowiek z własną definicją drifingu. Cechuje go nieprzeciętne poczucie humoru, głupota oraz dystans do samego siebie. Pisze zanim pomyśli i choć mógłby mieć wymarzone MX-5, jeździ Volvo. Kombi. W automacie. Idiota.

Zobacz pełny profil →

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

%d bloggers like this: