//
you're reading...
Drift Familia Events, dryft misajl

IV x Trening Drift Familia Slide Union // x 2015 – 04.07

tytulowy

Nie tak dawno promotor mojej pracy magisterskiej poinformował mnie, że z powodu problemów z sercem, musi przejść na – zasłużoną bądź co bądź – emeryturę. W zamian otrzymałem nowego, zastępczego promotora, który w lutym bieżącego roku zmienił mi temat pracy. Cóż, można i tak. Zmienił to zmienił, po kiego grzyba drążyć temat? W sumie miał rację, ale ja nie o tym. W zeszłym tygodniu, ów profesor wyznaczył mi termin obrony pracy magisterskiej na 8 lipca. Sześć dni na przygotowanie. Myślę…  Hmm, łatwo nie będzie, ale jak się spręże to dam radę.

Naturalnym i oczywistym było więc, że kilka dni później znalazłem się na Wyrazowie pośród znajomych… i nieznajomych zresztą też. Mówię oczywiście o IV treningu organizowanym tradycyjnie przez Drift Familię. Na wstępie, zaskoczenie! Po raz pierwszy zastałem otwarty szlaban. SUKCES! A tak naprawdę to nie… tzn. tak, tzn. nie, kurwa… no ok, spóźniłem się. Tym razem jednak, udało mi się zdążyć na końcówkę briefiengu, który odbył się później niż zazwyczaj.

18

Po jego zakończeniu, w oczy szybko rzucił mi się charakterystyczny niebieski sedan z naklejką REVS. Tak, Karol wraz z ziomeczkami, w końcu zadebiutował na Wyrazowie. Ale zaraz…. sedan wygląda jakoś inaczej. A no tak, na klapę wjechał charakterystyczny, podwyższany spoiler ClassII oraz to o co miesiącami spamowaliśmy Dembkowi, czyli pomarańczki z przodu. Mała rzecz, niski koszt, a poprawa stylówy nieproporcjonalna do innych modyfikacji za podobne pieniądze. Polecam, mimo, że sam E36 nie posiadam. Jeszcze… ale jak to mawiał słynny cygan – wiem co mówię bo mówię co wiem, dużo wiem więc dużo mówię hehe.

Razem z Karolem do Wyrazowa przyjechał również Rafał, który był tu już – jako obserwator – podczas pierwszego treningu w tym roku. Co mogę powiedzieć na temat E36 Rafała? Nie chciałbym mówić za dużo. Na pewno jest to BMW, ma klatkę, cztery koła i kierownicę, a pod maską znajdziecie silnik. O ocene stylówy tego gruza mnie nie pytajcie. Za chuj. Błagam.

9

Po przywitaniu się z większością znajomych, postanowiłem wejść na tor, ale chwila… coś tu nie gra. Dlaczego wszyscy mają opaski, a ja jako jedyny nie? Maciej Ty tępy ch*ju – myślę sobie. Podbiegłem szybko do Bo$$a w sprawie tej jakże oryginalnej ‚bransoletki’ i już chwile później stałem się jej posiadaczem. W między czasie, podobnie jak większość osób tam zebranych, zdążyłem już kilkukrotnie narzekać na upał oraz wypić kilka butelek wody. Cóż, taki mamy klimat jak niezbyt zgrabnie określiła to niegdyś pani była minister Bieńkowska.

Mimo upału, auta fotografowało się całkiem przyjemnie, głównie z powodu bezchmurnego nieba, co na Wyrazowie należy do rzadkości. Po zrobieniu zaledwie kilkunastu zdjęć, zacząłem zastanawiać się dlaczego Karol kitra jakiś obcy tylny zderzak do bagażnika swój sedan? Chwilę później połączyłem fakty widząc Agę Percz w compactcie bez zderzaka. Och Karol! Ty babiarzu.

36

Nie minęło piętnaście minut, gdy otrzymałem telefon tzn. nie, że ktoś mi go dał, tylko tak powiedziałem, że niby taki ą ę jestem. Dembek niczym Filip z Konopi wyskoczył z pytaniem Widziałeś może gdzie odpadł mi kierunek? No tak… ledwo co założył pomarańczki, a już zgubił hultaj jeden i to mimo dodatkowego mocowania na trytytkę. Cóż… ziomeczek w potrzebie trzeba szukać.

Wspólnie rozpoczęliśmy tournée po Wyrazowie. Karol skupił się na zewnętrznej, gdy ja śmigałem po wewnętrznej toru. W pewnym momencie spytaliśmy kilku chłopaków będących na wałach czy widzieli może, w którym miejscu ów kierunek odpadł? Zdawało się, że nie wiedzą o jakie auto chodzi, chociaż z drugiej strony… chyba nikt im nie powiedział o który driftcar się rozchodzi.

Wszyscy kierowcy byli wówczas na swoich stanowiskach, dlatego chłopacy postanowili, że pomogą Nam szukać zaginionego kierunku podążając w stronę, którą już sprawdzaliśmy. Panowie What the fuck!? przecież z Dembkiem już tam byliśmy – pomyślałem sobie. Jednakże, po 3 minutach owi obserwatorzy machają do nas stojąc po drugiej stronie toru, komunikując tym samym, że odnaleźli zgubę. Była na zewnętrznej, którą sprawdzał Karol… Jednak to nie jedyna taka sytuacja tego dnia.

11

Kilka godzin później Dembek zgubił listwę zderzaka, podczas sążnego agro. Znów telefon z questem bez nagród. Jak w jakimś World of Warcraft, znajdź przedmiot X a otrzymasz tyle i tyle expa. Co zrobić? Idziemy expić. Listwę znalazłem dość szybko w sumie to, zaskakująco szybko. Równie szybko okazało się, że to nie ta. Znalazłem przednią, podczas gdy zamówienie było na tylną. Żaden problem z radością wypisaną na twarzy ponownie pójdę go szukać. Chwilę później zguba się znalazła. Tym razem właściwa, siadła jak ulał.

Swoją drogą nie tylko Karol coś zgubił. Agnieszka maszerując z charakterystyczną parasolką w bliżej nieokreślonej czasowo części treningu, również poszukiwała swej zguby i nie, nie był to wcale zderzak, który Dembek skitrał do bagażnika. Szukała pomarańczowego kierunku, brzmi znajomo? Znalazła… ale wyłącznie 5 listw. Czy udało jej się odnaleźć zagubioną pomarańczkę? Tego niestety nie wiem.

23

Mówiąc o gubieniu rzeczy, nie sposób wspomnieć o tradycyjnie występujących fuck-up’ach. Zmielony dyfer w coupe z powyższego zdjęcia, czy awaria pompy paliwa w sedan użytkownika Karol to tylko niektóre z nich. Wspomniana pompa paliwa strzeliła tego dnia dwa fochy. Wpierw przepuszczała benzynę bokiem, a następnie urwał się przewód i tak w kółko Macieju. Na szczęście szybka interwencja Karol’s Father Care (KFC) uratowała pompę jak i cały sedan przed przedwczesnym zakończeniem udziału w tym wydarzeniu. Pech? Być może, ale prawdziwą definicję pecha zobrazuje przykład Raya, ale o nim za chwilę.

Co ciekawe z całej Wielkopolskiej ekipy, najmniej awaryjnym autem okazał się sedan Scotiego. Auto, które – umówmy się – nie należało do najładniejszych driftcarów podczas tego treningu, okazało się jednak najbardziej wdzięcznym driftcarem do upalania. Jeśli nie kojarzycie, o którym aucie mowa, podaję słowa klucze. Dach, Metal, Nity, GoPro. Fundatorem mocowania jest Brico Marche. Audycja zawierała lokowanie produktu.

W tym momencie chciałbym tradycyjnie wyróżnić pięć sytuacji, elementów czy innych rzeczy, które szczególnie zapadły mi w pamięć lub po prostu w mojej opinii zasługują na szczególne uwzględnienie. No to jedziem z tym śledziem. #sucho

12
▲5. Namioty, lodówki i baseny. Duchoty, kryjówki, Volkswageny.

Wysoka temperatura, która oscylowała gdzieś na granicach – gorąco w trzy dupy, a upał w chuj, dawała się we znaki. Schronienie pod namiotem Drift Familii było czymś nieocenionym, podobnie jak obecna tam lodówka, która miała tego dnia równie odpowiedzialne zadanie co ministrant na plebani, po powrocie proboszcza z pielgrzymki.

Największą atrakcją był jednak basen. Nie wiem kto wpadł na pomysł zabrania go ze sobą na Wyrazów, ale należą mu się wielkie brawa. Czapki z głów! Również pistolety na wodę, które Gobla podpieprzył swoim dzieciakom, robiły mega robotę tego dnia. Mimo, że oberwałem z nich kilkukrotnie, wliczając w to łącznie dwa headshoty (dzięki Krvczek, dzięki Lord), radość jaką wniosły pod namiot była nieoceniona. Taki trochę powrót do gimbazy w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Również mój zraszacz dawał sobie świetnie radę do momentu, w którym z niewyjaśnionych jak dotąd przyczyn, stracił spust. Ain’t care. Swoje tego dnia zrobił.

41 ▲4. Pierwsze spotkanie z Alpiną BO$$’a. Ładne to to.

Przyznaję, żałuje w kutas, że nie było mnie na RACE1SM Event 2015 w tym roku. Podczas gdy Wy świetnie bawiliście się w otoczeniu stylowych samochodów, ja siedziałem w domu poprawiając magisterkę i oglądając od czasu do czasu livestream z Opola na Periscope od Kudłatego. Mmm super. Po prostu genialnie.

Co za tym idzie, Wyrazów był moim pierwszym spotkaniem z S14tką Arka w nowym malowaniu oraz z Alpiną BO$$a. W temacie E46, muszę przyznać, iż było to moje pierwsze spotkanie z tym autem kiedykolwiek. Muszę w tym momencie przyznać, że ładne to to, a nawet Toto – Africa, biorąc pod uwagę ten sobotni skwar. Dobra, to było słabe. W każdym bądź razie, Alpina jadąca bokiem prezentuje się obłędnie i to mimo coelowego skrętu, który na szczęście nie wypycha przednich kół po pół metra na stronę, jak chociażby wisefab w street’owym FR-S’ie Ryana Tuercka. How you do that!? Are you a wizard!?

Oczywiście nie sprzęt lecz technika zrobi z Ciebie zawodnika, ale te określenie nie pasuje jednak w tym przypadku bo BO$$ jeździł bardzo fajnie, mimo że nie widziałem zbyt wielu przejazdów. Dziwnym trafem, zawsze się z nim jakoś mijałem.

27 ▲3. Nie zamieniłbym tego weekendu na nic innego.

Jedna wielka rodzina, tak określiłbym to co działo się pod namiotem Drift Familii. W sumie nie powiedziałem w tym momencie nic odkrywczego, w końcu już sama nazwa na to wskazuje. Nie zawsze jednak wszystko jest tak oczywiste. Przykład? Firma DRUTEX, zajmująca się produkcją… okien! Przecież to oczywiste, jak mogłeś/aś głuptasie tego nie wiedzieć? Mózg rozjebany….

Wracając. Cała atmosfera, żarty, strzelanie z pistoletów na wodę czy po prostu siedzenie na krzesełkach i opieprzanie się, miało przyjemny wręcz sielankowy charakter. Dla porównania powiem, że podczas zawodów driftingowych, czegoś takiego, przynajmniej jako media uświadczyć się nie da. Za chuj. No chyba, że trafisz pod dobry namiot.

40 ▲2. Colin Karell i jego sedan po raz pierwszy, po raz dru… a nie czekaj.

Jak można nazwać osobę, która pierwszy raz upala na Wyrazowie? Debiutant? Świeżak? Kot? Mrau… Rozkmina poza końtrolo, ale mniejsza o to. Dembek zrealizował swój tegoroczny plan i dotarł na Wyrazów w roli kierowcy. Szkoda, że nie udało mu się dotrzeć na III trening, ponieważ mógłby pojeździć pary z Haj$’em, na które z niecierpliwością czekam. Mimo braku Haj$a i tak było świetnie.

Skupiając się na jeździe Karola z punktu widzenia obserwatora, byłem pod wrażeniem, podobnie jak miało to miejsce podczas ostatniego eventu, gdy z podziwem obserwowałem Pascala. Przyznaję, że z moich obserwacji początkowo było trochę za dużo machania rękami, ale gdy już udało mu się wjeździć w trasę wszystko odbywało się już płynnie i mniej nerwowo. Normalna sprawa.

Późniejsze twiny na zmianę z Jankiem i Agą oraz doklejanie Axela, który swoją drogą zasługuje na pochwały  potwierdziły, że Karol bardzo dobrze ogarnia nie tyle własne auto, co cały Wyrazów, pomijając fakt, iż ten tor ponoć nie należy do najtrudniejszych.

33

Zaliczyłem całe dwie przejażdźki u Karola na prawym i obie skończyły się równie szybko jak panewki w tyle co zakupionym CA18DEAD. Za pierwszym razem auto się grzało, a opony skończyły przedwcześnie, z kolei przy drugim podejściu – podczas twinu z Goblą – zaliczyliśmy lekkie wypadnięcie z toru, które podobnie jak w przypadku Nissana Arka Tatary zakończyło się zawiśnięciem auta. Wniosek? Test na prawilność gleby, zdany na piąteczkę z plusem.

Colin Karell – jak nazwałem Karola już jakiś czas temu – pokazał skillsy i mam nadzieję, że prędzej czy później powróci do Wyrazowa i tym razem posiedzę na prawym nieco dłużej, nie przynosząc już nikomu pecha – o czym za chwilę – oraz nie wyglądając w kasku jak spizgany jeleń.

2
▲1. Szczęścia to tu zabrakło… #pechowyrayu

Sobota czwartego lipca dla Raya okazała się piątkiem trzynastego. Podczas gdy Amerykanie świętowali swój dzień niepodległości wpierdalając pieczonego indyka, Rayu musiał znosić fochy swojego compacta. Dopełnieniem wszystkiego był dzwon z Axelem. Białe coupe ucierpiało nieznacznie w przeciwieństwie do 3/4, w którym lewy bok postanowił z wypukłego zostać wklęsły. Tak na lato, ponoć bycie fit teraz w modzie.

Oczywiście Rayu czym prędzej zabrał się do ‚prostowania’ boku od środka. Zaczęło się niewinnie od wjeżdżania z buta. Chwilę później w jego rękach znalazł się kawał dechy oraz młotek. Kilka uderzeń w palce i wykrzykniętych kurew później, bok zaczął wyglądać trochę lepiej.

Chwile później Rayu zaprosił mnie na prawy, wsiadając ucieszyłem się z widoku seryjnego fotela i pasów bezpieczeństwa. Wiedziałem, że już za chwilę będę się miotał po wnętrzu compacta jak cygan po pustym sklepie. Rayu zaśmiał się i próbując odpalić sześciocylindrowy motor stwierdził: nie zdziw się jak odpali dopiero za drugim razem. Jawohll Herr Drifter! Przy drugim przekręceniu kluczyka usłyszeliśmy tylko dziwny pstryk i dym wydobywający się spod maski. Szybka diagnoza, chyba bezpiecznik się spalił? But wait… coś tu nie gra. Niestety trening zbliżał się ku końcowi, więc na dokładną diagnozę usterki nie było czasu, nie mówiąc już o ewentualnej próbie jej naprawy na miejscu.

8Przechodząc powoli do podsumowania, chciałbym po tych wszystkich plusach tego wydarzenia, wspomnieć o jego minusach. W tym przypadku niewątpliwym minusem był upał, na który organizatorzy rzecz jasna nie mieli wpływu. Mimo tego odpowiednio przygotowali całe zaplecze, by było się gdzie schłodzić.

Kolejnym minusem były kilkukrotne przestoje, podczas których nic nie działo się na torze. Można to jednak zrozumieć, ponieważ zarówno auta jak i kierowcy nie mieli lekkiego życia tego dnia. Nie słyszałem jednak, by ktoś na wałach albo z mediów narzekał z tego powodu.

Największym minusem są jednak moje matematyczne umiejętności. Liczyłem na prawy u Scotiego, jednak moje obliczenia okazały się najwyraźniej błędne, bo nie przystąpiłem zaszczytu zabrania miejsca na prawym fotelu w jego sedanie. Trochę smutek. Cóż… nigdy z matmy dobry nie byłem. Mea culpa.

39

Podsumowując, event zaliczam do jak najbardziej udanych. Mimo, olania przygotowań do magisterki, udało mi się ją bardzo dobrze obronić, a tym samym utwierdziłem się tylko w przekonaniu, że podjąłem dobrą decyzję, wyruszając w sobotni poranek na nasze polskie, skromne Ebisu.

Chciałbym ze swojej strony raz jeszcze bardzo podziękować organizatorom za basen, wodę, pistolety, lodówkę i generalnie wszystko co pozwoliło nam przetrwać ten dzień w przyjemnej i wesołej atmosferze. Pod względem organizacyjnym, wszystko super. Mimo kilku przestojów, gdzie żadne auto nie było obecne na torze, nikt nie uznał tego za jakiś minus. Ba! Ludzie, z którymi rozmawiałem na wałach na temat całego odbioru wydarzenia, – podobnie jak ja – byli zadowoleni, wystawiając bardzo fajną notę. Tfu! Ocenę, to w końcu nie skoki narciarskie. Panie Apoloniuszu przepraszam. Czy można zatem wystawić lepszą recenzję temu wydarzeniu? Nie sądzę.

20

Na marginesie: Zacząłem po raz pierwszy żałować wyboru wbudowanej w Yanosiku nawigacji. Użyłem jej chyba po raz ostatni. Korzystam z niej za każdym razem jadąc na Wyrazów. Po raz kolejny wybrałem tę samą trasę z zapamiętanej listy i za każdym razem przyjeżdżam na miejsce od innej strony. Jak to jest możliwe, tego nie wiem.

Na koniec chciałbym zadać Wam jedno bardzo ważne pytanie. Kto według Was zasłużył na tytuł #madziareventu ?

WINCYJ basen, lodówka, świetne przejazdy i kilka trainów – upał, gorączka, duchota, piekło etc.

A jakie są Wasze wrażenia/spostrzeżenia/uwagi po 4×2015 Drift Familia Events x Slide Union? 

Na Wasze opinie czekam w komentarzach poniżej.

O Maciej Maroszek

Autor. Grafik. Fotograf. Specjalista od marketingu. Dorabia jako prowokator na polskiej drift scenie. Człowiek z własną definicją drifingu. Cechuje go nieprzeciętne poczucie humoru, głupota oraz dystans do samego siebie. Pisze zanim pomyśli i choć mógłby mieć wymarzone MX-5, jeździ autobusem. Sprzedał Volvo kombi w automacie i jeszcze nie kupił nowego daily. Idiota.

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komantarza.

Dodaj komentarz

Maciej Maroszek

Maciej Maroszek

Autor. Grafik. Fotograf. Specjalista od marketingu. Dorabia jako prowokator na polskiej drift scenie. Człowiek z własną definicją drifingu. Cechuje go nieprzeciętne poczucie humoru, głupota oraz dystans do samego siebie. Pisze zanim pomyśli i choć mógłby mieć wymarzone MX-5, jeździ autobusem. Sprzedał Volvo kombi w automacie i jeszcze nie kupił nowego daily. Idiota.

Zobacz pełny profil →

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

%d bloggers like this: