//
you're reading...
10 rzeczy, styl w opór

Mniej znaczy lepiej: NEXT LEVEL X BACON AUTUMN MATSURI

1Załóżmy, że interesujecie się driftingiem. Wiele osób się nim interesuje. Uznajecie więc, że dobrym pomysłem byłoby udanie się na jakiś driftingowy event. Naturalnie nie możecie wybrać tradycyjnych zawodów driftingowych bo nic nie świadczy równie wymownie o tym, że straciliście zainteresowanie życiem, jak wybranie się na wydarzenie pełne brzydkich driftcarów.

Kilka lat temu razem z paroma innymi osobami alarmowaliśmy, o tym że postępujący rozwój driftingu prędzej czy później doprowadzi do jego – nazwijmy to – upadku. Nikt wówczas nie chciał słuchać wariata siedzącego gdzieś po drugiej stronie monitora, który zapewne nic nie wiedział o życiu, a jego jedynym zajęciem było hejtowanie innych ludzi w internecie. Skutkiem tego jest malejąca liczba profesjonalnych zawodników. Kierowców z prawdziwym potencjałem. Rośnie natomiast liczba medialnych celebrytów, którzy nie zawsze potrafią jeździć za to świetnie odpowiadają na zadane im pytania w mediach.

13

W przeciwieństwie do końca świata zapowiedzianego przez Majów, wizja zachodzących zmian w driftingu zaczęła się spełniać. Jedynym lekarstwem na przysłowiowego raka miały okazać się luźne eventy, których zadaniem było uratowanie polskiego driftingu, od jego całkowitej komercjalizacji.

Doprowadziłoby to do zainteresowania nim Januszy i Grażyn, którzy po dwóch transmisjach telewizyjnych staliby się specami w tej dziedzinie. Głosiliby oni, że V8 to najlepsze silniki do driftu, a Japończycy w ogóle nie znają się na rzeczy i powinni uczyć się od naszych. Czyli podobnie jak myśli obecnie większość ludzi w tym kraju. Nie żartuję. Przypomnijcie sobie swoich wujków po kilku wyścigach Roberta Kubicy w F1, czy dwóch skokach Adama Małysza w Pucharze Lotów Narciarskich. Tak było. Spece od wszystkiego. Mam ciotkę Grażynę to wiem.

4

Ostatnio na naszej scenie pojawiła się cała masa dobrze zapowiadających się eventów. Spośród nich wyróżnić można treningi Drift Familii, wydarzenia organizowane przez DRIFT VIBE czy omawiany NEXT LEVEL. To prawda, że większość z nich jest zamknięta na publikę. To prawda, że auta są selekcjonowane. To prawda, że wśród nich jest bardzo dużo BMW. Ale prawdą jest również fakt, że cokolwiek byście nie robili i jak nie podchodzilibyście do tematu, one i tak prędzej czy później przykują Waszą uwagę.

O tego typu eventach jak podsumowywany przeze mnie Next Level najczęściej dowiadujesz się poprzez zaproszenie na prywatne wydarzenie na Facebooku. Otrzymujesz je naturalnie od samych organizatorów. Oczywiście za każdym razem jesteś proszony o zachowanie dyskrecji na tyle, na ile to oczywiście możliwe. Skutkuje to tym, że 90% społeczności Facebooka wie dokładnie gdzie mieszka Pan ochroniarz – ten od bramy na torze -, o której wstaje rano i co je na śniadanie. Następnie którą drogą dojeżdża do pracy (na tor), by otworzyć szlaban dla zjeżdżających się kierowców i ich driftcarów.

14Jako, że tym razem spotkał mnie zaszczyt otrzymania zaproszenia na wydarzenie Next Level w Toruniu, naturalnym było, że nie mogłem go przegapić. Nie mogła przegapić go również moja wybranka – Oliwia. Pomysłów na dojazd było kilka. Do autobusów nie mamy zaufania, blabla car nie zawsze się sprawdza, a jadąc pociągiem, pewnie zajechalibyśmy w połowie listopada. Rower był naturalnie idiotycznym pomysłem. Ostatecznie padło na samochód, a dokładniej na Volvo V50 T5. Zresztą i tak byśmy je wybrali. Tak tylko gadam.

Tak to moje daily. Tak to mój jedyny samochód. Tak, nie mogę więc mówić o nim „daily”. Tak ma dopisek T5.  Tak, w tym wypadku T5 oznacza ni mniej, ni więcej niż „Owszem, jadę Volvo z gregoriańską komodą zamiast bagażnika, ale pod tweedowym garniturem noszę skórzane stringi z wyciętym kroczem, na plecach mam tatuaż z kostuchą i właśnie was wyprzedzam” – jak wspomniał niegdyś Jeremy Clarkson w jednym ze swych felietonów. Tak też było. No… Może poza tymi skórzanymi stringami.

21

Kiedy już nasza komoda wyprzedziła wszystko co spotkała na swej drodze i bezpiecznie dowiozła nas na miejsce, byliśmy prawie gotowi do akcji. Pozostało wyciągnąć z szuflad potrzebny nam tego dnia sprzęt tj. chrupki bekonowe, Mirindę oraz mniej przydatny gadżet – aparat fotograficzny, po czym ruszyliśmy w stronę parku maszyn. Nasze nogi szybko skierowały nas w stronę najlepiej znanych mi REVS’ów i nim zdążyliśmy się na dobre przywitać, już szukałem kasku, by chwilę później jeździć z najlepszym drifterem tego dnia – Arkiem PW Piechną. W aucie papy REVS – Karola – miejsce na prawym fotelu zajęła Oliwia – jak się później okaże urodzony fotograf eventów driftingowych.

22

Oczywiście znów najpopularniejszymi autami na evencie były te ze stajni BMW. Żyjemy w Polsce i każdy z nas zna realia życia. Kupując Nissana sprzedawca chętnie dorzuci Wam drugi słupek, kilka panewek i szynę kolejową do wstawania zamiast podłużnic. W dodatku pochwali Was i powie, że dobrze w nim wyglądacie. Za to wszystko będziecie musieli zapłacić pewnie równowartość RMS Queen Mary 2. Z kolei kupując BMW dostaniecie na nie pewnie jakieś 100% zniżki i adres najbliższego gimnazjum, gdzie znajdziecie siostrę właściciela, która chętnie się Wam odda. Kusząca propozycja czyż nie? Sam kupowałem BMW więc nie wmówicie mi, że jest inaczej.

Teraz już wiecie dlaczego BMW to obecnie najbardziej popularna baza na driftcar w tym kraju. Może ciekawi Was do jakich wniosków doszedłem po Next Level Bacon Autumn Matsuri? Było ich kilka.

8

5. Czasami mniej znaczy lepiej – czy jakoś tak?

Zacznę od krótkiej historii. Jakoś w lipcu The Wall Street Journal informował o wprowadzeniu nowego smaku chipsów Frito-Lay. To oczywiście samo w sobie nie jest zbyt interesujące, ale o wiele ciekawsze jest to, jak firma postanowiła zwiększyć zysk. Do nowych opakowań wsypują od teraz nie 289g chipsów jak miało to miejsce dotychczas, a 283,5 gramów. Efekt? 50 milionów dolarów oszczędności rocznie.

Mało? Okej. Bank of America minimalnie zmniejszył wagę paragonu z potwierdzeniem wypłaty z bankomatu. Efekt? 500 000 dolarów oszczędności rocznie.

Również McDonald’s od 2008 do jednej ze swoich kanapek dodaje o jeden plaster sera mniej co pozwala zaoszczędzić nawet 15 000 dolarów rocznie… W każdej restauracji!

Do czego zmierzam? Poprzez zamknięty charakter takich eventów jak Next Level Bacon Matsuri, są one o wiele tańsze i stosunkowo łatwiejsze do zorganizowania. Odpada straż pożarna, karetka i mnóstwo papierologii i pozwoleń wiążących się z organizacją imprezy masowej, o które często trzeba zabiegać tygodniami. Co za tym idzie ich ogarnięcie jest o wiele prostsze i przede wszystkim tańsze, co ma realny wpływ na mniejsze wpisowe dla kierowców, którzy chętniej biorą udział w takich imprezach. Umówmy się. Nawet jeśli stać Cię na dobre ogarnięcie driftcaru, to i tak będziesz liczył każdą wydaną złotówkę. No… Chyba, że zarabiasz w ojro. Mogę się mylić, nie mam na drugie Nostradamus. Chociaż czekajcie sprawdze… Nie. Nie mam.

94. Styl prawie jak w jueseju

Przez większość dotychczasowego życia, a  pragnę zaznaczyć, że w przyszłym miesiącu skończę 25 lat, podziwiałem zagraniczny drifting. Nowa Zelandia, USA, Japonia, taki standard. Nie ulega wątpliwości, że drift w tych krajach, a raczej podejście do niego powinno być wzorem do naśladowania. Tak samo jak wzorem do naśladowania powinno być stanie w kolejkach na peronie kolejowym w Japonii. Widzieliście to kiedyś? Ja też nie. Ale znam kogoś kto widział. Żadnych barierek, żadnych sokistów, chcących Was spałować za złe spojrzenie, tylko zwykłe białe linie namalowane na ziemi. Wspaniałe.

Po wielu latach, mamy namiastkę driftingu z tamtych krajów tutaj. U nas. W Polsce. Style Bangers, REVS, Team Cute, Wrong Crew, Drift Familia, Tani Drift etc. to tylko niektóre z zaproszonych grup / drifterów, z których każdy wyróżnia się na tle innych. Nie będę tutaj wspominał spektakularnych par Ponczaka z Richem, czy szeroko pojętych drift trainów, które ciężko było zliczyć tego dnia. Genialne E36 Szesza, które widziałem na żywo po raz pierwszy czy eMka Style Bangers na full locku widziana z perspektywy pasażera w E46 Arka PW, to niektóre z rzeczy składających się na świetny odbiór tego wydarzenia nie tylko przeze mnie, ale także przez resztę zebranych, których z uwagi na zamknięty charakter wydarzenia było niewiele.

Kiss The Wall w wykonaniu Arona z turasem przejdzie do historii jako jeden z najlepszych przejazdów w tym roku. Nawet udział Michała Szpaka w Eurowizji nie będzie tak dobrze zapamiętany jak ta banda. Niewątpliwie cieszy mnie taki rozwój naszej rodzimej sceny driftingowej. Coś się kończy coś zaczyna jak to mówią. Czytajcie między wierszami.

73. Ciuch ciuch skurczybyku! Drift trainy, chore drift trainy!

Wzrósł nie tylko sam poziom przygotowania samochodów, ale także skill jazdy w parach, co umożliwiło wykonywanie spektakularnych drift trainów. Które wyglądały oszałamiająco. Tak naprawdę to nie wiem jak wyglądały, bo w zasadzie to widziałem je tylko na video, po evencie.

182. A gdyby to tak urozmaicić? Wyniki konkursów

Opisywanie luźnych eventów driftingowych, jest tak samo proste jak pisanie recenzji nowego Samsunga, który niczym nie różni się od swojego poprzednika przez dziennikarza technologicznego. Niby wszystko to samo, ale tym razem ma nowy killer feature tzn. wybucha gdy tylko ma taki kaprys. Jak wszystkie urządzenia tego producenta zresztą.

Problem w tym, że eventy driftingowe często przypominają treningi, nawet gdy tak naprawdę nimi nie są. W dodatku większość z nich jest bardzo zbliżona do siebie, a często bywa też, że organizowane są na tych samych torach – to ostatnie akurat ciężko przeskoczyć.

To prawda, że event był zamknięty, że nie było publiczności i że w gruncie rzeczy z pozoru przypomina inne tego typu eventy, czy treningi ale jeśli przyjrzysz mu się dokładnie, zobaczysz, że to prawdziwy #nextlevel

30Tym razem osoby stojące za Bacon Matsuri zdecydowały się na konkursy, w które zaangażowane były osoby z mediów. Ich zadaniem było wypatrywanie najciekawszych akcji i nagrodzenie kierowców w kilku kategoriach.

Wyniki przedstawiały się następująco:

WARJAT – Krzysztof Szeszko
WARJAT W PARACH – Radek Dąbrowski & Paweł Pietraszko
KISS DA WALL – Aron Hernas
NAJWIĘKSZA JAPA – Marcin Skoczyk
ROLNIK – Adrian Kapica
BOCZEK KRUL – Alfred Stańczyk
NEXT LEVEL STANIA – Jacek Wysocki

171. REVS i Husaria Customs – miał być bekon a wyszła picca z jajkiem

Na pierwszy rzut oka REVS nie różni się zbytnio od innych grup drifterów o luźnym podejściu do driftingu. A jednak wcale ich nie przypomina i to z wielu powodów. Najważniejszy z nich to Karol – papa REVS.

Pewnie zauważyliście już Karola, w sumie jego trudno nie zauważyć. Karol dawno temu wpadł na pomysł założenia – REVS. Pomysł koniec końców udało się zrealizować. W skrócie: pyknął. Powstał team driftingowy.

15

Znajdziemy w nim Arka PW, w charakterystycznym coupe E46, który jest mistrzem lakiernictwa, prowadzenia TIR’a oraz własnego driftcara. Bez wątpienia to najlepszy drifter w REVS*. Nikt inny nie potrafi zrobić Kiss The Wall po spinie i to przodem auta. (Arek PW – czekam na przelew, tfu! TIR’a).

W teamie znalazł się również Afrykańczyk tzn. Bambo, który zakończył rozdział z BMW E30 i już niebawem rozpocznie prace nad dość niecodziennym projektem na bazie E46 coupe. Podobieństw do Afryki na tym niestety koniec. Łapę nad tym pierdolnikiem trzyma natomiast sam papa REVS – Karol – w chyba najbardziej rozpoznawalnym E36 sedan na polskiej scenie driftingowej.

11Zastanawiacie się pewnie, dlaczego opisuje REVS? Prawdą jest, że przyjechaliśmy na event na jakieś 4 minuty i wróciliśmy, zanim Karol zorientował się, że jeździ z uszkodzoną przepływką, Arek z za mocno przyczepnymi oponami, a ja, że ustawiłem przypadkowo w aparacie ISO3200. Oczywiście żartowałem z tymi 4 minutami.

Na after party w Husaria Customs w podpoznańskim Suchym Lesie niestety już nie dotarliśmy, przez co ominęła nas picca z jajkiem oraz wiele innych ciekawych motywów, z którymi chętnie bym się z Wami podzielił. Albo nie. Nie pozwoliliby mi. Szkoda.

23

Problemy? Owszem – jeden. Impreza trwała tylko jeden dzień. Wprawdzie dla większości był wystarczający do tego, by wyjeździć się przed sezonem ogórkowym, ale wizja wspólnego afterparty i kolejnego dnia upalania byłaby równie dobra jak hamburger z food trucka z bekonem.

Zbliżając się do podsumowania tego wydarzenia, moglibyście pomyśleć, że w wypadku Next Level Bacon Autumn Matsuri, Next Level postanowił radykalnie zmienić podejście do tematu. Nic bardziej mylnego. Wiele zależy od organizatorów, którzy mogą zmienić jeden z pozornie wielu podobnych do siebie eventów, majstrując odpowiednio przy otoczce wydarzenia, nadania mu swoistego charakteru lub jak miało to miejsce w tym wypadku, wypromowania motywu przewodniego. Bekon sprawił się w tej roli doskonale. Wybór Motoparku Toruń to z kolei strzał w dziesiątkę, a zaproszeni drifterzy radzili sobie znakomicie. Nie jest to może ten sam Next Level co podczas RACEISM EVENT 2016

20

Będąc na tym evencie nie ma się wrażenia, że to kolejny luźny event, jakich ostatnio coraz więcej w naszym kraju. Jest tutaj coś innego, wyjątkowego. Nie wiem, może to tylko złudzenie, ale z pewnością czas upływa tutaj bardzo szybko i przyjemnie, a mijając bramę podczas wyjazdu z motoparku chciałoby się cofnąć czas i tam wrócić. To największy komplement i rekomendacja jaką możecie ode mnie usłyszeć tzn. przeczytać. Serio.

18

Na koniec chciałbym podziękować Sajmonowi, za pomoc w ogarnięciu jednego z punktów wpisu, Arkowi za zaproszenie na wydarzenie, ogólnie organizatorom za świetny poziom i food truck z bekonem! Dziękuję również mojej osobistej fotografce – Oliwii – z której jestem mega dumny! Zdjęcia Oli możecie podziwiać w galerii poniżej. Sprawdźcie i oceńcie sami.

Żałuję, że nie wbiłem na prawy do Ponczaka, bo to co wyprawiał z Richem przechodziło ludzkie pojęcie. Widywałem 360 na Wyrazowie, ale na Toruniu? W dodatku za kierownicą 318ti? Kocham. M42B18 najlepszy silnik od 1410.

2To nie wszystko bo jeśli zechcecie przerzucić się na luźne eventy driftingowe, a przerzucicie się bo profesjonalny drifting schodzi na psy, to w chwili obecnej macie w czym wybierać. Moim zdaniem w przyszłym sezonie nie powinniście przejść obojętnie obok wydarzeń Next Level. Kiedyś przegapiłem promocję na bekon i później tego żałowałem. Nie popełnicie mego błędu. Trzymajcie się!

19

Żartowałem. Ogólnie na evencie byliśmy jakieś cztery minuty, po czym zwinęliśmy się do domu na imieniny mojej mamy, które skończyły się o 21:30. A resztę wieczoru spędziliśmy oglądając jakieś bzdury w telewizji i grając w Forze. Żart.

Oceniając event. Hmm… Był co prawda food truck z bekonem, ale ogólnie było chujowo, nie polecam:

GALERIA

koniec

Udostępnij i zostaw komentarz to nic nie kosztuje!

Zdjęcia: Oliwia Olifer / Maciej Maroszek

O Maciej Maroszek

Autor. Grafik. Fotograf. Specjalista od marketingu. Dorabia jako prowokator na polskiej drift scenie. Człowiek z własną definicją drifingu. Cechuje go nieprzeciętne poczucie humoru, głupota oraz dystans do samego siebie. Pisze zanim pomyśli i choć mógłby mieć wymarzone MX-5, jeździ Volvo. Kombi. W automacie. Idiota.

Komentarze

1 komentarz do “Mniej znaczy lepiej: NEXT LEVEL X BACON AUTUMN MATSURI

  1. <3 Chcę jeszcze raz, ten event był tak dobry

    Posted by Chomalegenda | 9 grudnia 2016, 18:30

Dodaj komentarz

Maciej Maroszek

Maciej Maroszek

Autor. Grafik. Fotograf. Specjalista od marketingu. Dorabia jako prowokator na polskiej drift scenie. Człowiek z własną definicją drifingu. Cechuje go nieprzeciętne poczucie humoru, głupota oraz dystans do samego siebie. Pisze zanim pomyśli i choć mógłby mieć wymarzone MX-5, jeździ Volvo. Kombi. W automacie. Idiota.

Zobacz pełny profil →

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

%d bloggers like this: