#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

“Testarossa!” wydarł się dzieciak widząc Ferrari sprowadzone z Japonii specjalnie na event RACEISM. Chwile trwało zanim je dostrzegłem. Z wysokości oczu dziecka, gdzieś pomiędzy nogami dorosłych możliwe było podziwianie ponadczasowych kształtów włoskiego superauta. Ja w tamtej chwili mogłem co najwyżej posłuchać Testarossa Autodrive – Kavinsky-iego na Spotify. Wstyd mi było jednak wyciągnąć telefon bez nadgryzionego jabłka. Postanowiłem spróbować, ale dopchanie się do tego kawałka włoskiego i jakże pięknego kawałka aluminium na kołach z przed epoki, przypominało bardziej zeszłoroczną przeprawę przez kolejkę do eventowych gadżetów niż spokojne i bezstresowe podziwianie motoryzacyjnej sztuki stance.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Tak było przynajmniej na początku eventu. Później ktoś rzucił… “wszystko spoko ale byle hothatch jest szybszy od tego Ferrari” i wszyscy sobie poszli. Wówczas mogłem w spokoju gwałcić oczy widokiem jednego z najbardziej ikonicznych dzieł w historii włoskiej motoryzacji. Gdy już skończyłem napawać się idealnym Ferrari, rozejrzałem się nieco, by zorientować się w panującej obecnie sytuacji.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Ktoś strzela z wydechu, ktoś inny próbuje stargować cenę bluzy z nowego dropu, widzę trike’a z silnikiem od kosiarki palącego kapora, poniżej compacta tankowanego ropą zamiast benzyny, reszta onanizuje się przy barierkach widząc Suprę Muska. Gdzie ja trafiłem? Co tu się u licha dzieje? I gdzie znajdę to limitowane piwo bezalkoholowe?!

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Zanim zdążyłem pomyśleć Oliwia zawołała “chodź, zejdziemy na dół, przywitamy się ze wszystkimi”. “Nie” – odparłem. Wiedziałem, że gdy zejdziemy na dół, ciężko będzie nam wrócić. Brzmi jak wstęp do autobiografii ćpuna, ale zapewniam Was, że chodzi tylko o driftcary. “Najpierw obejdźmy górę, póki jest jeszcze mało wiary” – rzuciłem po poznańsku.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Rozpoczęło się nasze pierwsze okrążenie wokół stadionu. Łącznie było ich tego weekendu kilkadziesiąt, ale dlaczego tak właściwie się tam znaleźliśmy? Po kiego grzyba chodziliśmy w kółko i co to w ogóle za wydarzenie? Wszystko zaczęło się od mojego znajomego, który dobrych kilka lat temu powiedział mi, że nie samym driftem żyje człowiek i że istnieje jeszcze coś takiego jak “stance”.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

“To prawie tak samo pojebana akcja, jak oglądanie aut jadących bokiem do przodu. Musisz to sprawdzić” – rzucił! Dobrze wiedziałem co to stance, ale “gdzie w Polsce znajdę takie auta cwaniaku?” – odparłem. Później zaczął gadać coś o jakimś stadionie i piłce nożnej ale uznałem to za mało istotne. Ważnym było co powiedział później, swoiste słowo klucz – RACEISM, niewiele mi to mówiło poza oczywistymi skojarzeniami ale domyślałem się, że raczej nie chodzi o spotkanie osób walczących o równouprawnienie. Odpowiadała mi również miejscowość – Wrocław.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Ze strategicznego punktu widzenia, dla mnie to mega spoko miejsce, choćby z uwagi na to, że mieszkam stosunkowo niedaleko. Dobra, 90 km. Profit, ale do rzeczy. Spłycając maksymalnie historię, tak znalazłem się po raz pierwszy na evencie zorganizowanym przez RACEISM. Następnie zrobiłem to po raz drugi i kolejny. Naturalnym było więc dla mnie, że i w tym roku pojawię się (póki co jeszcze z aparatem) na tym wydarzeniu.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Dziewiąta już edycja tego świetnie zorganizowanego eventu na stadionie miejskim we Wrocławiu, każdego lata przyciąga za sobą dziesiątki tysięcy osób z całej Europy w jednym celu. Zobaczyć wyłącznie najlepsze, starannie wyselekcjonowane auta zmodyfikowane zgodnie z etykietą stance. To nie byle event, gdzie z pośród kilkudziesięciu aut znajdziesz może z 2 dobre projekty, upijesz się tanim piwskiem, po czym skończysz bez koszulki pod sceną na koncercie Sławomira. Tutaj każde auto. Każdy detal. Wszystko dopracowane i dopasowane jest niczym uszyty na miarę włoski garnitur zapięty na ostatni guzik. Ta metafora nie jest tu bez powodu, bowiem stance to clue całego wydarzenia.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Ciężko o jednoznaczną definicję stance-u. Ujmę to więc własnymi słowami, bo to taki wiecie, trochę dziwny kierunek modyfikacji aut. W telegraficznym skrócie polega on na położeniu wielkiego nacisku na estetykę pojazdu ponad jego właściwości jezdne. Dobra baza, obniżone zawieszenie, raczej duże i dobrze spasowane do nadkoli felgi z naciągniętą oponą odpowiednich rozmiarów, a także dbałość o detale to swoisty standard/etykieta stance-u. Choć oczywiście to turbouproszczona wersja dla laików.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

I tak stadion miejski we Wrocławiu zmienia swoje przeznaczenie w jeden weekend w roku by stać się stolicą dla najlepszych stance-owch aut w Europie. 42000 miejsc na stadionie, 1000 samochodów, 80 złotych na bramie 25 złotych w pierwszej puli przedsprzedaży, dziesiątki tysięcy uśmiechniętych twarzy – w tym moja i Oliwii – to tylko kilka liczb, które charakteryzują RACEISM.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Liczby w żaden sposób nie są w stanie jednak oddać klimatu tego przedsięwzięcia. Okrążaliśmy tak stadion miejski we Wrocławiu po raz szósty, gdy usłyszałem “patrz jaki świetny motyw” – rzuciła Oliwia po czym skierowała się ku wielkiemu przeszklonemu kontenerowi. Przypominał on słynne matchbox’y, ten konkretny miał wewnątrz BMW F80 M3 w skali 1:1. Obok niego po raz kolejny stanęły kontenery pomalowane na niebiesko z charakterystycznym logotypem RACEISM tworząc zjawiskową scenę.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

W tamtej chwili rozwaliło mi głowę. Każdego roku zastanawiam się nad tym, co tutaj można jeszcze poprawić. Jak w przyszłym roku organizatorzy zadbają o to, by utrzymać ten poziom, bo przecież nie da się go już poprawić? Zawsze, ale to za każdym jebanym razem. Zawsze jestem w błędzie. Przychodzi kolejny rok, kolejny event, a Adrian Kapica (organizator) wchodzi wówczas cały na biało i rozbija bank! Tak jak było to z płótnem na stadionie w zeszłym roku, tak i w tym z nowym płótnem i matchboxem, który swoją drogą stał w centrum Wrocławia jako jedna z akcji marketingowych wydarzenia. Genialne!

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Żeby nie było tylko ochów i achów, musimy pamiętać, że zebranie w jednym miejscu 1000 aut i ich wcześniejsze wyselekcjonowanie z kilku tysięcy zgłoszeń to jedno, ale wybranie z tego tysiąca najlepszej szesnastki to arcytrudne zadanie. Trendy się zmieniają, nawet jeśli przyjmiemy, że to RACEISM dyktuje trendy w modyfikacji aut to nie da się przewidzieć co pokaże reszta świata do końca tego roku i co zobaczymy w przyszłym. Nie wiemy również z jak odległych krajów przylecą uczestnicy kolejnej edycji RACEISM. W związku z tym każdego roku skład sędziowski poddawany jest zmianom kadrowym, tak by finalne oceny były jak najbardziej sprawiedliwe.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

W tym roku największą gwiazdą wśród sędziów był bez wątpienia Khyzyl Saleem, twórca najbardziej chorych, a zarazem świetnych renderów aut, z których część ujrzała już światło dzienne. Jednym z takich aut jest BMW M4 należące do @goodchubby To prawdopodobnie najczęściej fotografowane auto na eventach stance-owych w Europie. Poprawcie mnie jeśli się mylę.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Jak zatem wyłonić takiego zwycięzcę z pośród 1000 aut? Jak bardzo trudne jest to zadanie? To tylko kilka pytań na które dość ciężko znaleźć odpowiedź zważywszy na różnorodność aut i sposób ich modyfikacji. Od kilkudziesięcioletnich hatchbacków po najnowsze supercary, jak je zestawić, jak zdecydować który z nich jest lepszy i w końcu jak uniknąć krytyki publiczności? Tego Wam nie powiem, mogę natomiast podzielić się TOP16, a więc szesnastoma projektami, które dostały się do ścisłego finału. Żeby uatrakcyjnić TOP-kę dodałem linki do kont instagram-owych właścicieli każdego z wyróżnionych aut:

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

TOP: Toyota Mark II – Rosja

TOP: Ferrari Testarossa – Japonia

TOP4: Mitsubishi Evo IX – Niemcy

TOP4: Nissan PS13 – Rosja

TOP8: BMW E36 – Polska

TOP8: Honda S2000 – Niemcy

TOP8: Volvo V60 – Szwecja

TOP8: Mazda RX-7 FC – Polska

TOP16: Lexus IS – Rosja

TOP16: Porsche RWB Targa – Polska

TOP16 VW Passat B1 – Polska

TOP16: Jaguar Daimler – Szwecja

TOP16: VW Beetle – Włochy

TOP16: De Tomaso Pantera – Belgia

TOP16: Porsche 911 RAD48 – Niemcy

TOP16: Mercedes W126 (500 SEC) – Polska

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Zobacz ile carbonu! – szepnęła mi na ucho Oliwia. Rzeczywiście, miała rację. Stojące przed nami Mitsubishi Lancer Evolution IX ociekało wręcz carbonowymi elementami. Maska, klapa bagażnika, lusterka, zaślepki reflektorów, wszystko wykonane zostało z włókna węglowego. W tamtej chwili ucieszył mnie fakt, że właściciel był konsekwentny stosując ten materiał również w wykończeniu wnętrza. Znajdziemy tam między innymi fotele kubełkowe z carbonu oraz liczne wstawki z tego samego tworzywa. Zawieszenie zostało oparte na zestawie air-ride od D2 Racing, a auto w stosunku do zeszłego roku przeszło upgraede z OZ Futura na Work Meister L1 ze zgadniecie? Tak! Carbonowym wykończeniem. Osobiście dziwi mnie tak wysokie miejsce tego auta, które na RACEISM możemy oglądać od 2017 roku (?) w niemal niezmienionym setupie. Zaznaczam jednak, że ja się na tym nie znam.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Kilka zdjęć później, znalazłem się obok DeTomaso Pantery, jednego z faworytów tego eventu. Rare shit – pomyślałem. Jedyne auto z Belgi w TOP16 i jedno z najciekawszych moim zdaniem aut Worthersee 2019. Na RACEISM Pantera skończyła moim zdaniem trochę za nisko. Szkoda, bo specyfikacja robi wrażenie. Auto dysponuje mocą 600 bhp i zostało wyposażone w system air ride od Accuair, felgi Sköl SK11 w rozmiarze 17×11 z przodu oraz 18×15 z tyłu, które obuto w opony Toyo R888. Trochę zajęło zanim pozbierałem szczękę z betonu. Z wrażenia nie zrobiłem mu ani jednego zdjęcia, nie wiem jak to się stało.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Zanim zdążyłem ją pozbierać, moją uwagę przykuło niemal perfekcyjne PS13 z silnikiem wankla i air-rid-em. Byłem pewny, że takie rzeczy możliwe są wyłącznie w Nowej Zelandii, ale nie tu, w Europie. Myliłem się i jestem z tego faktu strasznie zadowolony. Moim zdaniem auto zasłużyło na pudło. Nie przeszkadzało mi nawet, że stało na OZ Futura w rozmiarach 17×11 (4″ lip) z przodu i 17×11,5 (4,5″ lip) z tyłu. Ilość włożonej pracy, jakość wykonania i komora silnika to najwyższa światowa liga! Mógłbym zapłacić 80 zł na bramie, tylko po to by zobaczyć to auto. Byłyby tego warte. Naprawdę.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Chwilę później stało się. Straciłem Oliwię z pola wzroku. Wtedy na horyzoncie ujrzałem coś co dla fana JDM’u, lat 80′ i kwadratowych samochodów stanowi zwieńczenie mokrych snów. Toyota Mark II. Ominąłem już drugiego z Mark II (JZX100), który ze swą przezroczystą klapką wlewu paliwa, pod którym krył się ozdobny korek z logotypem TOYOTA – również robił robotę. Naprawdę, doskonałe auto. Jeździłbym.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Mnie w tamtej chwili interesowała jednak wyłącznie babcia. Stara za to świetnie zachowana biała Mark II. Właściciel przejechał nią na kołach 2100 km by trafić na RACEISM! Nie jest to jednak rekordzista w kategorii dystans – o tego typu podróżach wspomnę jeszcze nieco później. Nie chce nawet wiedzieć ile pracy kosztowało zmieszczenie customowych felg o szerokości 10,5J i jedynym słusznym rozmiarze 15J w niemal seryjne nadkola. Serio. Sztos.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Największym pozytywnym zaskoczeniem jeśli chodzi o TOP16 był dla mnie widok E36 Mateusza S. (RODO XD) Nie miałem przyjemności poznania Mateusza osobiście, ale strasznie raduję się na fakt, że taka baza jak E36, która mogłoby się zdawać została już przeruchana wzdłuż i wszerz wbiła się tak wysoko na listę najlepszych projektów na RACEISM 2019! I to mimo mniejszego budżetu na budowę auta niż TOP-owa konkurencja! Stało się to głównie za sprawą felg WORK Autostrada Modena, które idealnie wpasowały się w nadkola E36 tworząc z nim wspólną całość. Auto żyleta, ale moje zdjęcia rozmyte, dlatego musicie je sobie wyobrazić albo wbić na Instagram Mateusza, który znajdziecie nieco wyżej.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

W tym momencie muszę się do czegoś przyznać. Nigdy nie byłem fanem modyfikowania Nissana Silvi S15 jako VIP car-u, co jest dość popularną drogą w Japonii. Używany do tego celu najczęściej bodykit 326 power również nigdy nie leżał w kręgu moich zainteresowań. Być może dlatego, że do RACEISM-u nigdy nie widziałem go na żywo, albo że zawsze wydawało mi się że zaburza proporcje tego świetnego coupe. Omijałem go z każdym kolejnym okrążeniem do pewnego momentu. “Spójrz na tego żółtka” – krzyknęła Oliwia szarpiąc mnie za rękę. Podeszliśmy i… Myliłem się. Świetny żółty lakier z wyeksponowanymi detalami lakierowanymi na czarno przykuwał uwagę, jak mało które auto podczas tego wydarzenia. Po dokładniejszemu przyjrzeniu się, to co wcześniej uznawałem za wady tego bodykitu… okazały się prawdą. Haha. Tak na poważnie to nie było tak źle. Prawie się przekonałem do tego stylu w s-chassis. Prawie.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Nikt, ale to absolutnie nikt nie musiał nas przekonywać z kolei do zielonej Supry i czarnego limitowanego Nissana Skyline R34 NISMO S1. Te auta zawsze kojarzyły mi się z TOP od the TOP japońskich furek. Ciężko wskazać, które z nich jest lepsze? To coś jak wybór pomiędzy air-ridem a staticiem, sztucznymi cyckami, a naturalnymi, XBOX-em a PlayStation, by na końcu wjechał Golf jako reprezentant PC – master race.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Jeśli jednak miałbym dokonać wyboru to w sumie dlaczego by nie mieć dwóch? Nie tylko ja tak pomyślałem, bo właśnie taka historia spotkała właśnie te auta. Tak, dokładnie. Należą do tego samego właściciela. Trochę to smutne, że kiedy Ty od kilku miesięcy odkładasz hajs na felgi, to gdzieś tam na świecie żyje człowiek którego jedynym problemem jest dylemat, którym z tych dwóch aut pojechać po bułki.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Dylematów podczas tego wydarzenia było więcej, ale w większości był to wybór pomiędzy pozytywną opcją, a bardziej pozytywną. O nich przeczytacie poniżej, gdzie zebrałem kilka moich myśli na temat RACEISM 2019. Zapraszam.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Czym dla mnie jest RACEISM?

Ciężko odpowiedzieć sobie na to pytanie. Atmosfera tego przeolbrzymiego wydarzenia na swój sposób jest nie do odtworzenia nigdzie indziej. To kompromis grup o różnorodnym spojrzeniu na modyfikacje aut, którzy spotykają się w jeden weekend w roku, by wspólnie rozmawiać o scenie i jej przyszłości.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Lubisz JDM? Okej, znajdziesz coś dla siebie. VAG to twoje życie? Nie ma sprawy. Przyjedź, podpatrz coś od kolegów lubujących się w innych autach niż ty, nie bój się. Podejdź. Zagadaj. Poznaj nowych kumpli. Zobacz starych. Wymieńcie się doświadczeniami i pomysłami. Tak jak robią to Amerykanie. Bo dlaczego by nie? Ten event jest ponad podziałami. Jest przyjemniejszy w odbiorze od H2Oi i w porównaniu do niego bezprzypałowy, szczególnie jeśli spojrzymy na statystyki policyjne z Ocean City w Maryland:

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…
Statystyki interwencji policyjnych podczas H2Oi

Nie bez powodu przytaczam H2Oi, bowiem to właśnie amerykański event rozpoczynał dość podobnie jak RACEISM. Od lokalnego eventu społeczności VAG po międzynarodowe show, na które przybywają ludzie z drugiego końca świata. Dziś USA leży na łopatkach. H2Oi poległo na polu organizacyjnym, czyli wprost przeciwnie do organizacji RACEISM-u, który wszystko trzyma pod stałą kontrolą i to mimo dodatkowych 200 aut w tym roku! Niesamowite. Jasne ciężko porównywać te eventy, bowiem ich koncept jest nieco odmienny, ale mam nadzieję, że złapaliście moją myśl.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Strasznie podoba mi się koncept oprawy muzycznej tego wydarzenia i nie chodzi mi o koncert Bedeoesa czy jak się go tam pisze – tego akurat omijałem szerokim łukiem – choć rozumiem dlaczego został zaproszony. Mam na myśli, ogólną oprawę muzyczną wydarzenia, za którą odpowiadał najprawdopodobniej Kido (?) i genialny mixtape, który moim zdaniem jest prawie tak świetny jak ten z 2015 roku, a na pewno bije na głowę te z lat 2016-2018. Świetny klimat, świetne flow i mega dobrze zmiksowane utwory. Nie zasnąłem słuchając, a to najlepszy wyznacznik jaki posiadam.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Gastronomia. Gastrofaza. Frytki. Burgerki. Pierożki.

Event na odludziu bo w takich kategoriach powinniśmy rozpatrywać stadion Wrocław, powinien mieć wygospodarowaną odpowiednią strefę gastronomiczną. Ta na RACEISM przeniosła się w tym roku z wydzielonej strefy na stadionie, pod jego powierzchnie. Organizatorzy musieli przecież gdzieś zmieścić dodatkowe 200 aut.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

O ile budki stadionowe były otwarte jak co roku, o tyle foodtrucki działały na całego, choć nie łatwo było je znaleźć i zajęło nam to trochę czasu. Było tam też trochę nazbyt tłoczno co trochę utrudniało konsumpcję zakupionego tam jedzenia. Wybraliśmy frytki, bo na nie nie trzeba długo czekać, a mieliśmy przecież zadanie do wykonania! Minusem były automaty z napojami, które dziwnym trafem w dniach trwania eventu miały jak jeden mąż wywieszoną kartkę “AWARIA”. Słabo.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Rekordziści. Długodystansowcy.

RACEISM urosło, to żadna tajemnica. Przyznam, że przed wydarzeniem nie śledziłem żadnych zapowiedzi dotyczących uczestników, wolałem się pozytywnie zaskoczyć. Ktoś mądrzejszy ode mnie powiedział kiedyś, że “rozczarowania są wynikiem smutnych oczekiwań, miej nadzieję a nie oczekiwania, bo lepiej doświadczyć cudu niż rozczarowania.” Cudów nie brakowało, ale o ile temat najlepszych furek mamy za sobą, chciałbym przejść do swego rodzaju rekordzistów w kategorii dystans.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Lexus LS400 z powyższego zdjęcia przybył do Wrocławia na kołach z Estonii. Tak, to auto, z tymi popierdolonymi kątami, przyjechało na kołach pół Europy. Ciekawe jak się czują właściciele równie pojebanych fitmentów, którzy po evencie zmieniają koła na stalowe 16″, po czym targają je na lawetę. Ha! Gay!. Myślę, że to powinno być jedną z kryteriów ocen… choć ciężko to zweryfikować. Właściciel Lexusa nie był jedynym długdystansowcem przybyłym na kołach. Ponad 3 dni zajęła Jackowi Emersonowi – właścicielowi niebieskiej Mazdy 6 – trasa licząca 4100km z Azerbejdżanu do Polski. Niebywałe osiągnięcie i cieszy, że ludzie z tak odległych miejsc na świecie przybywają na RACEISM w dodatku na kołach!

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Takich osób było oczywiście więcej, ale całe show wśród długodystansowców skradł oczywiście Kazuki Ohashi, który wynajął naszą rodzimą firmę DM Imports w jednym celu. Chciał przetransportować wspomniane już kilkukrotnie Ferrari Testarrosa z Japonii do Polski, specjalnie na event RACEISM. DM Imports po raz kolejny stanęło na wysokości zadania, sprowadzając w jednym kawałku jeden z najważniejszych modeli w historii stajni z Maranello.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Drama z 911 RAD48.

O Ty w życiu. Drama jaka rozpętała się w okół Porsche 911 od RAD48 (te różowe) po evencie doprowadziła do pęknięcia wielu tyłków, których trzask odbijałby się echem do dziś, gdyby nie jeden szczegół. Zaczęło się od zdjęcia, które pojawiło się na kilku grupach motoryzacyjnych na Facebook-u. Na aucie ewidentnie widać było, że rollbar w 911, które nota bene dostało się do TOP16 eventu nie został przymocowany do nadwozia, a jedynie jego tylna część spoczywała opierając się o tylną nazwijmy to półkę. Brakowało dobrych ja wiem 10 cm? Wiadra pomyj wylały się na sędziów, internetowi specjaliści od stance-u zaczęli zarzucać im brak profesjonalizmu i takie tam. Sprawa ucichła w momencie, gdy ktoś dokopał się do zdjęć z budowy auta, na których ewidentnie widać, że rollbar został zamontowany poprawnie, a cała drama została oparta na jednym zdjęciu, którego perspektywa zadziałała mocno na niekorzyść prosiaczkowego 911. Przykre.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

To co dzieje się na RACEISM zostaje na RACEISM.

Z tą nieprzypałowością RACEISM to też tak do końca nie jest. Każdy wie po sobie co się działo podczas tego eventu ew. na dzień przed, albo chwilę po. O Ibisie nie wspomnę. Na Facebooku prosiłem was, abyście opisali mi swoje zakulisowe przygody z RACEISM, jednak większość z nich nie nadaje się do publikacji (XD) zatrzymam się więc przy własnych obserwacjach.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Najbardziej pechowy z pewnością był Sarna, który omyłkowo zalał compacta E36 olejem napędowym zamiast benzyną. Jak słusznie ktoś zauważył, Marek chciał jeździć a ON nie. Haha. Nie to było w tym najgorsze, gorszy był fakt, że gdyby Sarna zorientował się od razu co jest nie tak z furą, może udałoby się ją doprowadzić jeszcze do ładu. Wiecie, mogło być gorzej. Szkoda fury, głupia akcja, ale każdemu mogła się wydarzyć.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Pecha miał również pewien jegomość o imieniu Mariusz, którego weekend na RACEISM zaczął się od wymiany półosi w jednym z driftujących E36 popijając przy tym wódę, a skończył się jeszcze przed eventem w szpitalu. Wszystkiemu winne są drzwi jego E36 coupe, które postanowiły zatrzymać się na jego głowie. Wstrząs mózgu, pacjent okej. Cóż zdarza się.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Były także pozytywne sytuacje jak próba ściągnięcia z lawety jednej MX-5-tki, która ześlizgiwała się w każdą możliwą stronę, tylko nie tam gdzie miała. Współczułem chłopakom, przynajmniej do momentu, gdy przyjechał Kruczek z magiczną tzn. automatyczną lawetą, wszystko na pilota, paka cyk, najazdy cyk, pasy… te trzeba ręcznie no i szast prast i auto na dole.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Beton nigdy nie był przyjazny dla driftcarów.

Musk i reszta obsługująca “dół” straciła w weekend bardzo dużo czasu i cierpliwości przez agresywną jazdę drifterów która kończyła się licznymi wypadami w betony. Te następnie trzeba było ustawić w trosce o bezpieczeństwo obsługi i samych kierowców jak i wożonych na Drift Taxi pasażerów. Nie będę wymieniał listy furek, które w tym roku wbiły się w ścianę bo nie wystarczy mi miejsca (XD) ale “na przyszły rok kto rozjebie ten ustawia” – powiedział pewien jegomość od czerwonej furki. Zgadnijcie której. W sumie to by było najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie, ale niestety niemożliwe do zrealizowania. Swoją drogą na zdjęciach znajdziecie wiele aut, które zakończyło swój udział przedwcześnie na betonach.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…
Pogadajmy o nowych driftcarach i ciekawych update’ach.

RACEISM tradycyjnie już reprezentował dwa obozy. Stojące furki i te jadące bokiem. Tak samo jak w latach ubiegłych widzowie chcący oglądać drifterów musieli udać się pod barierki znajdujące się po lewej stronie od wejścia głównego. Stamtąd w bezpieczny sposób (z góry) można było podziwiać jeżdżących drifterów. Można było też ciotować gdzieś poza terenem eventu. Za płotem. Jak jakaś małpa, czy inny gołodupiec.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Trasa w stosunku do lat ubiegłych nie uległa zmianom. Zmieniły się natomiast auta. Najbardziej wyczekiwanym był z pewnością nie do końca nowy nabytek Muska czyli Toyota Supra, która w jego rękach jest już od paru ładnych lat, ale to w ostatnim czasie nabrała barw. Poniekąd dosłownie, bowiem przednia dokładka została pomalowana w kolor nadwozia. 

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Niestety Suprę jadącą bokiem widziałem zaledwie raz, ale nie spędziłem na dole zbyt wiele czasu, dlatego mam nadzieję, że zobaczę ją w akcji na Autodromie Pomorze w Pszczółkach na sierpniowym NEXT LEVEL. Mimo wszystko to nie widok Supry jadącej bokiem najbardziej mnie zaskoczył. Na evencie pojawił się driftcar znany dotychczas wyłącznie z legend i baśni. Mówię tutaj oczywiście o czarnym Nissanie 350Z Arka z BellyBoyz.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…Kto nie zna Arka temu szybko wytłumaczę o co biega. Arek kilka lat temu upalał na RACEISM, – chyba robił to nawet dwukrotnie – w końcu swoje E46 coupe sprzedał, by kupić Nissana 350Z, który przez kolejne 2 lata nie był widziany na żadnym evencie. Tym bardziej nie spodziewałem się, że na pierwszy wyjazd Arek zabierze Nissana do Wrocławia pełnego wspomnianych wcześniej betonów.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco… Auto nie jeździło zbyt wiele, ale jest to pewien powiew świeżości na naszej polskiej grassrootowej scenie driftingowej. Najważniejsze, że auto zakończyło event w jednym kawałku, a więc Arek dalej ma czym jeździć do Biedry po bułki.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Chciałbym opisać mnóstwo aut będących w strefie driftu RACEISM, ale myślę, że na te auta przyjdzie pora za parę tygodni po NEXT LEVEL. Tymczasem skupie się na jednym z teamów driftingowych i podsumuję cały event.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Pentla Squad to dla mnie najlepiej prezentujący się team na RACEISM i poniekąd jedyny.

W obecnych czasach założenie teamu driftinowego jest turbo proste. Wspólna decyzja z ziomkami i kilka kliknięć później macie team. Wystarczy fanpage, prosty logotyp i parę E36 na MTS. Z czasem zrzucicie się na naklejki i można powiedzieć, że wasz starter pack został skompletowany. Zjawisko jest dość powszechne w naszym kraju. Teamy co chwilę się otwierają lub zamykają ewentualnie przeistaczają z jednego w inny. Kto za tym gównem nadąży? Na pewno nie ja.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Tymczasem brakuje kompletnych teamów. Takich w których wszystko grałoby od A do Z. Na dobrą sprawę mogę wymienić Style Bangers, Pentla Squad, Doriminati, Zip Squad, Wrong Crew i to tyle. Nie wszystkie z nich mają w swoich szeregach wszystkie ważne aspekty jak np. równo polakierowane lub oklejone auta i ogarniętych kierowców, którzy nie baliby się ani przez moment o uszkodzenie furki i jeździliby w teamowych trainach nie raz czy dwa razy w roku, ale kilkanaście razy podczas jednego eventu. Dużo tych “i”, ale to wszystko składa się na kompletność, o której mówię.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Jedynym kompletnym teamem podczas RACEISM 2019 była dla mnie Pentla Squad. Równo pomalowane auta dostały teamowe oklejenie, reprezentują zbliżony styl jazdy i to czego brakuje większości “teamów”, – o czym wspomniałem przed chwilą – niemalże non stop jeżdżone teamowo trainy. To najbliższy japońskiemu stylowi upalania team jaki widziałem w tym roku. Być może zabolała was teraz dupa, ale serio tak uważam po tym co zobaczyłem we Wroclawiu. To chcemy oglądać. Tak jeździł Low Origin na Pszczółkach rok temu przez większość eventu. Moje zdanie zapewne zmieni się po wizycie na NEXT LEVEL, jednak póki co Pentla – robicie to dobrze.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Członkowie teamu dzięki wielu treningom nauczyli się jeździć ze sobą i tak najczęściej traina otwiera Szymon Kurasik sedanem, za nim Domniki Łodej coupe na srebrnych strukturach, jego z kolei goni Brajan compactem i zamyka Horecki w coupe na złotych felgach. Przećwiczony schemat póki co się sprawdza.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Jak mówią przedstawiciele Pentla Squad – byliśmy, pojeździliśmy, wygraliśmy te zawody. Dla mnie mają rację. Straty oczywiście były. Przez nadmierne doklejanie się w parach Dominik złamał lusterko, skrzywił drążek kierowniczy i rozwalił body felony form. Dodatkowo przez spin Drift Eskadry doszło do kontaktu w wyniku którego drzwi i szyba w jego coupe przestały częściowo istnieć. Pomijam już pokrzywione końcówki wydechów na betonach bo to cena, którą musieli zapłacić wszyscy, którzy tego weekendu nie bali się betonowych band. Ehh… zobaczymy co przyniesie przyszłość.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

Podsumowując.

Oscar Wilde powiedział kiedyś, że sztuka jest najbardziej intensywną formą indywidualizmu, jaka kiedykolwiek znał świat. RACEISM mimo charakteru imprezy masowej, jest pełen indywidualizmów. Każde auto jest odzwierciedleniem wizji, charakteru i sposobem wyrażenia siebie autora / posiadacza tegoż pojazdu. Wszystkie auta z osobna mają za sobą jakąś historię, wzloty i upadki, zarówno te przy budowach jak i te alkoholowe w Ibisie, a my mamy przyjemność tę sztukę podziwiać.

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

DWIE OSOBNE GALERIE !

#RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco… #RACEISM2019 – przyszłość sceny wygląda obiecująco…

 

Album Macieja

Dostępny również na Flick.com -> Kliknij tutaj

 

Album Oliwii

Dodaj komentarz